Potężna amerykańska korporacja utraciła niedawno patent na używanie nazwy Big Mac na terenie UE. Wszystko przez irlandzką sieć typu Fast-Food Supermac’s. Irlandczycy powiadomili Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej, który postanowił przyjrzeć się sprawie. Cała batalia prawna trwała prawie dwa lata i zakończyła się klęską McDonalda.

Znaczenie praktyczne

Czy to oznacza, że wesoły klaun nie będzie mógł dłużej używać nazwy Big Mac? Nie, po prostu teraz każdy na terenie unii może korzystać z tego znaku towarowego, a McDonald nie będzie mógł w żaden sposób interweniować. Co ciekawe, całą sytuację wykorzystał już Burger King, wprowadzając do swojego menu w Szwecji kanapki o nazwach naśmiewających się ze znanego na całym świecie „dużego maca”. Możecie teraz kupić tam hamburgery o takich nazwach jak: Burger, jakim Big Mac chciałby być czy Prawie jak Big Mac, ale bardziej soczysty i smaczniejszy. Można powiedzieć: simply & clever.

Czym właściwie jest patent?

Patent to prawo do wyłącznego korzystania z wynalazku przez określony czas w sposób zarobkowy na określonym terytorium. Oznacza to, że oprócz osoby, której patent przysługuje, nikt nie może posługiwać się w komercyjny sposób tym, co on obejmuje. Tak jak w przypadku nazwy własnej Big Mac, która należała do McDonalda. Gdyby inna restauracja postanowiła nazwać swoją potrawę tak samo, to naruszałaby przy tym prawa intelektualne amerykańskiej sieci fast-foodowej i narażała się na konsekwencje.

Po co to komu?

Patent jest dosyć zgrabnym prawem stworzonym w celu ochrony interesów wynalazcy. Dzięki niemu nie mają miejsca sytuacje, w których jedna firma poświęca lata pracy i czyni ogromne nakłady pieniędzy, by coś wynaleźć, a inna firma po prostu kopiuje tę pracę i czerpie z niej zyski. Patent daje właścicielowi monopol na zarobkowe korzystanie ze swojego wynalazku. Może on jednak udzielać licencji na swoje dzieło, czyli pozwalać innym podmiotom gospodarczym na korzystanie z wynalazku w zamian za odpowiednią opłatę.

Podsumowanie

Nawet takie giganty jak McDonald muszą liczyć się z międzynarodowym prawem patentowym. W mojej ocenie prawdopodobnie „Złote Łuki” mimo wszystko więcej zyskały na tym rozgłosie, niż straciły. Należy jednak pamiętać, żeby w sytuacji korzystania z czyichś praw intelektualnych robić to niekomercyjnie albo nie robić tego wcale. W innym wypadku mogą spotkać Was konsekwencje natury finansowej.

Komentarze