W 2017 roku zakończyła się produkcja Citroena C5 - flagowej limuzyny francuskiego producenta. W tym samym roku zaprezentowany został model C5 Aircross. “Umarł król, niech żyje król” - chciałoby się powiedzieć na widok największego SUVa Citroena. Jest to jednak co najwyżej książę. Nazwa niech Was nie zmyli - to już zupełnie inny samochód.
C5 a C5 Aircross - inna bajka
Jedyna część wspólna pomiędzy starym C5 a Aircrossem to właśnie oznaczenie modelu. Sylwetka samochodu przypomina dużo bardziej poprzednią generację C4 Cactusa, który zdążył podrosnąć przez kilka lat. W środku zaś od razu rzucają nam się w oczy części wspólne z modelem DS7 Crossback. Zegary, centralny wyświetlacz, drążek skrzyni biegów czy kształt i układ przycisków na kierownicy - wszystko jest niemal identyczne.
Do testu przypadła mi najwyższa wersja wyposażenia Shine ze 180-konnym benzynowym silnikiem 1.6 PureTech zestawionym z ośmiobiegową automatyczną przekładnią. Zgodnie z zapewnieniem producenta - dwa dodatkowe przełożenia powinny zmniejszać spalanie względem manualnej skrzyni o kilka procent. Do całości dodano panoramiczny dach i najdroższy lakier Blanc Nacre, który prezentował się dość elegancko.
![[TEST] Citroen C5 Aircross - 1.6 180KM 8AT](https://testhub.pl/wp-content/uploads/2019/11/c5mb-5-1024x683.jpg)
Tak, to jest SUV
Sylwetka auta z jednej strony jest masywna, z drugiej - wygląda na pierwszy rzut oka na niezwykle kruchą. Czerwone wstawki okalające otwory wlotu powietrza, czy też te pod przednimi drzwiami w pierwszym odruchu wywołały skojarzenie z plastikową zabawką. W miarę jednak jak zacząłem nim jeździć - moja opinia diametralnie się zmieniła. Okazało się, że C5 Aircross jest niezwykle solidny i może się podobać.
Wnętrze na pierwszy rzut oka jest wykonane całkiem elegancko. No właśnie - na pierwszy rzut oka. Wystarczy jednak lepiej się przyjrzeć, aby zauważyć wyraźny dysonans pomiędzy niektórymi elementami. Fotele obite pachnącą,skórzaną tapicerką czy pięknie wyglądająca dźwignia zmiany biegów wyraźnie kontrastują z kiepskiej jakości plastikiem, z którego została wykonana pokrywa schowka przed fotelem pasażera. “Nisko, to nikt nie zwróci uwagi” pomyślał pewnie projektant. No niestety - ja zwróciłem.
Podobieństwo z wewnątrz do modelu DS 7 Crossback jest uderzające. Wirtualny kokpit kierowcy z systemowego punktu widzenia wygląda identycznie, został jednak pozbawiony “prestiżowych” animacji znanych z modelu premium. System rozrywki jest ten sam i problem znany z DS7 został - nie ma żadnego głównego menu, które pozwala wyświetlić wszystkie dostępne opcje. Możemy przełączać się między nimi przyciskami pod ekranem.
![[TEST] Citroen C5 Aircross - 1.6 180KM 8AT - zdjęcie 2](https://testhub.pl/wp-content/uploads/2019/11/c5mb-11-1024x683.jpg)
Komfort na szóstkę
O ile wizualnie mogę się nieco czepiać, tak hasło reklamujące samochód (“Suv klasy komfort”) nie jest w żadnym razie przesadzone. System bezkluczykowy wpuszcza nas sprawnie do środka wprost na miękki fotel z funkcją masażu i bardzo solidnym podparciem lędźwiowym. Oczywiście jest też elektroniczne sterowanie i podgrzewanie, które nie pali nam pleców, a zapewnia optymalny komfort cieplny.
Również do jazdy nie mam żadnych zastrzeżeń. Samochód rusza płynnie i sprawnie nabiera prędkości. Z nierównościami na drodze radzi sobie nieźle, jednak nie jest to legendarne zawieszenie znane z poprzedniej edycji C5. Wewnątrz jest cicho - dopóki jeździmy po mieście, w trasie szum powietrza przy wyższych prędkościach może być irytujący.
Bardzo zaskoczyły mnie tryby jazdy Eko i Sport - które w C5 Aircrossie nie są jedynie dla ozdoby. Zmiana w specyfice pracy silnika jest wyraźnie odczuwalna, możemy zacząć dynamicznie przyspieszać lub drastycznie oszczędzać paliwo przez zredukowanie wyższych obrotów silnika. Różnica jest tak wielka, że z trybu Eko szybko przestałem korzystać - praktycznie uniemożliwiał wykonywanie bardziej dynamicznych manewrów. Tryb Sport zaś… zdecydowanie był moim ulubionym.
![[TEST] Citroen C5 Aircross - 1.6 180KM 8AT - zdjęcie 3](https://testhub.pl/wp-content/uploads/2019/11/c5mb-19-1024x683.jpg)
Warto?
Przyznam szczerze, że C5 Aircross wzbudził we mnie mieszane uczucia. Ma swoje mankamenty, takie jak kamera 360, która symuluje jedynie widok dookoła samochodu korzystając z kamery cofania. Do działania asystentów kierowcy również mógłbym się przyczepić. Ogólnie jednak auto jest całkiem udane i może się podobać. Jeśli przymkniemy oko na niektóre niedociągnięcia - okazuje się, że C5 Aircross jest niezwykle komfortowym SUVem, który radzi sobie nieźle w każdych warunkach. Prowadzi się rewelacyjnie i cieszy oko licznymi elementami pochodzącymi z DSów.
Za wersję wyposażenia Shine z ośmiobiegową automatyczną skrzynią i silnikiem 1.6 180 KM trzeba zapłacić 135 tysięcy w standardzie. Pamiętajmy jednak, by doliczyć kolejne paręnaście tysięcy na dodatki, które znacznie podniosą nasz komfort.