Tą serią, nazwaną #CzyWarto? (swoją drogą, bardzo ambitna nazwa), chciałbym stworzyć serię krótkich testów tanich urządzeń – chińskich, ale nie tylko. Urządzeń, przez które nie zbankrutujecie – będą one zawsze przystępne cenowo. Mam nadzieję, że taka seria się Wam spodoba, i że nie upadnie po pierwszym teście.

Co można kupić za 10 $?

Może głośnik od Xiaomi? Czemu nie – powiedziałem i zamówiłem swój egzemplarz w sklepie Gearbest. Po początkowym szczęściu z otrzymanego produktu przyszedł jednak spory zawód – po zaledwie dwóch dniach Xiaomi całkowicie odmówiło posłuszeństwa. Na szczęście, jak wspominałem, zakupu dokonałem w chińskim sklepie, więc nie było żadnego problemu. Zrobiłem zdjęcie i napisałem, że przestał działać. Tego samego dnia otrzymałem potwierdzenie wysyłki nowej sztuki, bez żadnych zbędnych pytań. To jest dbanie o klienta!

Musicie być jednak baczni na ceny – niekiedy zmieniają się one diametralnie. Przykładowo, ja dokonałem zakupu, gdy cena wynosiła dokładnie 9,99 $. Aktualnie cena ta wynosi 16 $. Wiem, że były także momenty, gdy oferowano go za nieco ponad 3 dolary. Tak więc śledźcie ceny, czasami po prostu nie opłaca się kupować na Gearbeście jeśli cena jest zbyt wysoka. Warto jednak rozważyć, czy nie bardziej opłaca się zakup z naszego kraju – w serwisie Allegro znajdziecie oferty z ceną około 52 zł za głośnik – jest on wysyłany z Polski. Czy się opłaca?

W końcu dotarł

I od razu zabrałem się za jego unboxing. I tutaj pierwsza kwestia – jeśli zamierzacie kogoś obdarować prezentem w postaci tego głośnika – lepiej ładnie go zapakujcie. Urządzenie jest dostarczane w białym, do bólu nudnym opakowaniu. Jest to zdecydowanie najnudniejsze pudełko jakie kiedykolwiek otrzymałem od chińskiego producenta.

Ładna, metalowa obudowa może się podobać

Jak za 10 $ (ok. 36 zł), które płacimy za głośnik, można być bardzo zadowolonym z jakości wykonania sprzętu. Aluminiowa, chłodna obudowa z antypoślizgową gumą pod spodem. Minimalistyczne, proste wzornictwo. Nic się nie ugina, nie skrzypi. Solidna, zwarta konstrukcja. Solidność, do której przyzwyczaiło nas już Xiaomi.

Po odwróceniu głośnika, pod spodem ujrzymy port ładowania (microUSB), diodę sygnalizującą stan urządzenia oraz przycisk power, który może służyć także do zatrzymywania lub wznawiania utworów. Urządzenie można nabyć w trzech wersjach kolorystycznych: srebrnym, złotym oraz szarym. Pracuje ono w oparciu o Bluetooth 4.0.

Przedłużenie głośnika od smartfona

Nie można oczekiwać, iż sprzęt za 10 $ będzie grał jak JBL Flip 4. To zupełnie inna półka cenowa, a Xiaomi jeszcze cudów nie czyni (choć czasami jest naprawdę blisko). Dźwięk określiłbym jako coś lepszego od tego wydobywającego się ze smartfona. Właśnie takie przedłużenie smartfona. Ale nie zrozumcie mnie źle – jest to bardzo dobre przedłużenie! Odtwarzając muzykę na połowie głośności można być zadowolonym z efektów. Dźwięk jest czysty, jest także troszkę basu, ale bez przesady. Głośność maksymalna nie powala, więc raczej imprezy w plenerze z nim nie zrobicie.

A jak z zasięgiem? Tutaj muszę Was zmartwić – jest naprawdę, naprawdę kiepsko. Wystarczy nawet zakryć głośnik ręką by już pojawiły się zakłócenia. Maksymalna odległość od głośnika, przy której było zapewnione strumieniowanie muzyki, wynosiła około 5-6 metrów. Słabo. Czasu pracy nie mierzyłem, jednakże producent zapewnia nas o 4 godzinach ciągłej pracy. Głośnik ponoć posiada mikrofon do rozmów, nie było mi jednak dane tego przetestować, ponieważ rozmówcy twierdzili, że mnie w ogóle nie słychać, mimo iż smartfon był rzecz jasna sparowany z głośnikiem. Natomiast słychać wówczas rozmówcę, i to bardzo głośno i wyraźnie.

Zajrzyjmy do środka!

Zepsuta sztuka pozwala nam dokonać swoistej demolicji – możemy zajrzeć do wnętrza głośnika i zobaczyć z czego tak naprawdę się składa. Aby dostać się wewnątrz musimy zerwać gumę ze spodu – jest ona przyklejona do denka. Po jej usunięciu naszym oczom ukażą się cztery śrubki, standardowy krzyżak.

Po wyjęciu dolnej części, ujrzymy głośnik o mocy 2W, dwa kondensatory i kolejne dwie śrubki skrywające przestrzeń zawierającą, m.in. ogniwo. Nie znam się zbyt dobrze na elektronice, więc podsyłam dalsze zdjęcia bez żadnego komentarza, by nie popełnić żadnego karygodnego błędu. Jedyne czego jestem pewien to pojemność ogniwa – ma ono 480 mAh.

Podsumowanie

A zatem, czy warto pokusić się o zakup takiego urządzenia? Jeśli potrzebujesz niewielkiego głośnika, np. do małego pokoju – możesz rozważyć zakup. Kosztuje finansowo niewiele, a można być naprawdę mile zaskoczonym. Jeśli jednak chcesz rozkręcać imprezy – niestety, nie jest to sprzęt dla ciebie. W plenerze też ciężko będzie go wykorzystać, bo nie jest dosadnie głośny. Jednak za tą cenę myślę, że zakup jest w pełni opłacalny – jeżeli nie przyda ci się w jednej sytuacji, prawdopodobnie dobrze spisze się w innej.

Co sądzicie o takiej serii? Chcecie coś takiego na TestHub? Dajcie znać w komentarzach, czy Wam się podoba oraz przede wszystkim – co można zmienić, ulepszyć. Nie robię tego w końcu dla siebie, tylko dla Was.

Komentarze