O tym, że Apple wyznacza pewne technologiczne standardy wiemy nie od dziś. Tak było w przypadku czytników linii papilarnych, czy charakterystycznego wcięcia w ekranie. Teraz będzie podobnie za sprawą standardu eSIM, który firma propaguje. Prognozy są jednoznaczne i mówią, że już za 4 lata to będzie to norma.

Na początku kilka podstawowych informacji dla osób, które z terminem eSIM spotykają się po raz pierwszy. Najprościej mówiąc eSIM zastępuje nam klasyczną kartę SIM, którą mamy w środku naszego telefonu, standard ten opiera się na jej miniaturowym odpowiedniku, który jest już wmontowany w płytę główną urządzenia i z nią połączony.

Kilkanaście lat temu wszyscy korzystaliśmy z kart Mini-SIM, które wydawały się niewielkie. Później z postępem miniaturyzacji zastąpiliśmy je kartami Micro-SIM, aby dziś w większości korzystać już z miniaturowych kart Nano-SIM. Proces pomniejszania układów elektronicznych postępuje w najlepsze, tak więc pora przygotować się na kolejne pomniejszenie popularnego standardu, czyli własnie eSIM.

Apple podczas swojej ostatniej konferencji, na której zaprezentowało najnowsze smartfony, ogłosiło, że będą one obsługiwały również standard eSIM, co to więc oznacza dla rynku? A no najprawdopodobniej to, że kolejni producenci pójdą tym tropem i podobne rozwiązanie zaczną stosować w swoich słuchawkach. Agencja ABI Research prognozuje, że już za niespełna 4 lata ponad 420 milionów telefonów z tym układem będzie obecnych na rynku. W pierwszej kolejności oczywiście możemy spodziewać się tego ze strony rynkowych gigantów, czyli firm takich jak Samsung czy Huawei, z czasem jednak wszyscy producenci zmuszeni będą do stosowania ich w swoich telefonach eSIM.

Przypomnijmy, że zaprezentowane iPhone’y Xs, Xs Max oraz Xr oferują obsługę kart Nano-SIM oraz eSIM w standardzie dualSIM.

Komentarze