Zmęczenie podczas prowadzenia jakiegokolwiek pojazdu potrafi nieść ze sobą mnóstwo niebezpieczeństw. Nie ma co dyskutować z tym stwierdzeniem – potwierdzają je raporty policyjne. Według danych przygotowanych przez Policję w 2016 roku, aż 655 wypadków było spowodowanych zmęczeniem kierowcy.

 

wypadki-w-polsce
Wypadki drogowe w 2016r. Przyczyny wypadków spowodowanych przez kierowcę. [statystyka.policja.pl]

Zatem jak nie zasnąć w samochodzie? Przedstawię kilka, najlepszych według mnie i przetestowanych sposobów jak poradzić sobie ze zmęczeniem.

 

Kawa

Oczywiste i pewnie przychodzące na myśl od razu, kiedy podczas prowadzenia powieki zaczynają nam bezwładnie opadać. Bez wątpienia wypicie kawy, kiedy odczuwamy zmęczenie potrafi rozbudzić. Nie jest to jednak napój po wypiciu, którego bez przymknięcia oka pokonamy drogę z Warszawy do Lizbony, a później przepłyniemy kajakiem przez Atlantyk do Ameryki. Generalnie efekt pobudzenia będzie tym lepszy, im krócej nie śpicie. Według tej zasady – wypicie podwójnego espresso kilka godzin po obudzeniu się, doda kopa energii na długo. Jeśli jednak nie śpicie od 15 godzin – takie samo espresso pomoże na znacznie krótszy czas.

Należy też pamiętać, że kofeina zaczyna działać z pełną skutecznością po 20-30 minutach. Z tego też powodu niewskazane jest spożywanie kawy w tempie “małego szybkiego” ze szwagrem.

 

Napój energetyczny

W zasadzie napój energetyczny, a kawa mają podobne efekty – z tą różnicą, że te pierwsze w składzie zawierają więcej substancji niekoniecznie prozdrowotnych. Nie będę negował ich istnienia i spożywania, czy też wchodził w szczegóły, jak działają na zdrowie. Sam oczywiście lubię raz na jakiś czas sięgnąć po puszkę tego napoju.

W kwestii kofeiny pamiętajmy też, żeby i w jej ilości zachować umiar. Maksymalna dawka kofeiny dla dorosłego człowieka to 600 mg/dobę. Wiedząc, że typowy napój energetyczny ma jej 32 mg/100 ml, to wypicie ok. 2 l tego napoju może zaszkodzić. W przypadku kawy – maksymalnie ok. 1,5 l dostarczy organizmowi nadmiar kofeiny. Jej przedawkowanie objawia się na wiele sposobów, w tym dla zaskoczenia – zmęczenie i osłabienie. No, oprócz tego – można jeszcze spędzić długie godziny w toalecie.

 

Obniżenie temperatury w samochodzie

Środek nocy, na zewnątrz cisza, ciemno, zimno – a w samochodzie przyjemne ciepło płynące z nawiewów. Świetne uczucie, prawda? W końcu w tej atmosferze możemy poczuć, że najchętniej zasnęlibyśmy w rozłożonym fotelu. Co jednak, jeśli do celu pozostało stosunkowo niewiele, a czas goni?

Spróbujmy otworzyć okna i wpuścić do wnętrza świeże powietrze. Kilka kilometrów przejechane z otwartymi oknami na pewno wprowadzi rześkość do samochodu. Efekt co prawda też jest krótkotrwały, ale na pewno rozbudzi na jakieś 20-30 minut.

Można też spróbować z włączeniem klimatyzacji na kilka minut. Efekt będzie porównywalny, ale z moich doświadczeń wynika, że bardziej krótkotrwały.

 

Rozmowa

Każdy z nas zna kogoś, kto może rozmawiać godzinami – gada, gada i gada… i tak w nieskończoność. A spróbujcie tylko zasnąć mając obok siebie kogoś, kto ciągle opowiada historie ze swojego życia. Jeśli jeszcze są one interesujące – jaka jest szansa na zaśnięcie? Właśnie, prawie niemożliwe, żeby w takiej sytuacji poddać się zmęczeniu.

Rozumiem, że nie każdy ma w zapasie osobę, którą może wrzucić do samochodu w roli “gadacza”. Jeśli jednak znacie kogoś takiego i macie możliwość zabrania pasażera – naprawdę warto. Mało co jest w stanie utrzymać kierowcę bez zasypiania na długi czas, jak dobry znajomy i długie rozmowy.

 

Głośna muzyka

Swego rodzaju substytut znajomego “gadacza” na fotelu pasażera. Posłużę się sobą jako przykładem. Jestem osobą, która prawie zawsze w godzinach nocnych jeździ z głośnością w radiu ustawioną blisko granic jego możliwości. Mogę na tej podstawie stwierdzić, że jest to naprawdę dobry sposób na rozbudzenie się. Wysoki poziom hałasu z głośników w samochodzie bez wątpienia wymusza na organizmie większą koncentrację.

Jeśli więc nie cierpicie na ból głowy przy głośnej muzyce – naprawdę warto spróbować.

 

Ćwiczenia w podróży

Zbliżając się do końca –  jeden z najlepszych sposobów na zabicie zmęczenia. Kiedy już organizm daje wystarczająco dużo sygnałów, że dalsza droga może być niebezpieczna – zrób postój. I co dalej? Pora na powrót do zajęć wychowania fizycznego! Nie będę bawił się w trenera z podstawówki i rozpisywał się o dziesiątkach niekiedy dziwnych ćwiczeń. Wystarczą te najbardziej podstawowe, a więc:

  • pompki,
  • pajacyki,
  • przysiady,
  • bieg w miejscu,
  • rozciąganie.

Nie potrzeba do ich wykonania specjalnych przyrządów, ani przebierania się w strój maratończyka (chociaż – jak kto lubi). Jeśli podróżujecie w garniturze i boicie się pobrudzić – pompki można zrobić opierając dłonie o maskę samochodu.

Kluczowe w wykonywaniu tych ćwiczeń jest zwiększenie krążenia, które przy zmęczeniu znacznie spada. Wystarczy już 30 powtórzeń każdego z powyższych ćwiczeń, do tego 5-10 minut biegu i rozciągania, żeby dotlenić krew.

 

Sen

Oczywiście – najlepsze rozwiązanie, kiedy już żadne z powyższych nie jest w stanie nas rozbudzić. Pamiętajmy, że kierowcy zawodowi objęci są obowiązkiem zatrzymywania się na tzw. “pauzy” na określoną ilość czasu po długiej jeździe. Jeśli więc zawodowcy są świadomi niebezpieczeństwa płynącego z jazdy z zamkniętymi do połowy oczami – nie przeceniajmy swoich możliwości.

Dla bezpieczeństwa nawet podczas postoju – nie zatrzymujmy się w środku lasu oddalonego 100 km od cywilizacji. Najbezpieczniejsze będą duże stacje, motele lub przydrożne restauracje. W każdym razie – miejsce, gdzie są ludzie, którzy nawet w razie niebezpieczeństwa będą mogli nam pomóc.

Krótka 20-minutowa drzemka potrafi dodać energii, więc i ona potrafi być zbawienna.

 

Złoty środek

Jak w każdej innej sprawie – i tutaj trudno o złoty środek. Można pokusić się o stwierdzenie, że połączenie kilku lub wszystkich moich wskazówek da naprawdę dobry rezultat. Rozumiem, że niekiedy konieczność pokonania długiej trasy potrafi pojawić się bez zapowiedzi i nie ma wówczas szans na odpowiednie odpoczęcie przed nią. Jeśli jednak nie goni nas czas – odpowiedzmy sobie na najistotniejsze pytanie. Czy lepiej dojechać odrobinę później, czy w ogóle nie dojechać do celu.

Zmęczenie w samochodzie naprawdę dokucza wielu kierowcom i poradzenie sobie z tym, jak nie zasnąć za kierownicą jest problematyczne. Mam nadzieję, że dzięki moim wskazówkom, jeśli staniecie przed problemem jakim jest senność w samochodzie będziecie wiedzieć, jak z nim sobie poradzić.

Komentarze