Do tej pory używałem dysków SSD na złącze SATA i jednego dysku pracującego na złączu m.2, jednak nie spodziewałem się, że produkt firmy Kingston zrobi na mnie takie wrażenie. Transfery plików są na naprawdę fenomenalnym poziomie, ale więcej o tym w dalszej części recenzji. 

Platforma testowa:

Dysk zainstalowałem w swoim komputerze wyposażonym w: 

Płytę główną MSI B350 TOMAHAWK.

Procesor AMD Ryzen 5 1600, 6×3.2 GHz.

Zasilacz SilentiumPC Supremo M2 Gold 550W.

Karta graficzna Palit GeForce GTX 1060 Dual 6 GB GDDR5.

Pamięć RAM Kingston HyperX Predator DDR4 16 GB.

Pierwsze wrażenia

Wcześniej używałem dysku Crucial MX300 275 GB, który miał dwukrotnie mniejsze transfery danych i rzeczywiście, odczułem to już podczas używania Windowsa, wszystko wraz z instalacją oprogramowania potrzebnego mi do komfortowego korzystania z komputera zajęło mi mniej niż godzinę. W mojej płycie głównej złącze m.2 znajduje się pod kartą graficzną, dzięki czemu SSD jest praktycznie niewidoczny, co pozytywnie wpływa na walory estetyczne.

Główną zaletą dysku od Kingstona jest jego cena. Należy jednak pamiętać o tym, że konkurencja nie pozostaje w tyle, w niektórych aspektach nawet wyprzedza testowany przeze mnie dysk. 

Testy wykonane na dysku zapełnionym w około 50%

Testy wykonałem za pomocą kilku programów, jednym z nich jest ASS SSD Benchmark. Przypomnę jeszcze wartości deklarowane przez producenta.

  • Sekwencyjny odczyt/zapis: 
    • 240 GB: maks. 1500/800 MB/s;
    • 480 GB: maks. 1500/900 MB/s;
    • 960 GB: maks. 1500/1000 MB/s.
  • Losowy odczyt/zapis bloków 4 kB: 
    • 240 GB: maks. 100 000 / 80 000 MB/s;
    • 480 GB: maks. 100 000 / 90 000 MB/s;
    • 960 GB: maks. 120 000 / 100 000 MB/s.

Testy wykonałem również za pomocą CrystalDiskMark.

Można więc śmiało powiedzieć, że wartości przewyższają możliwości dysków, które są wyposażone w złącze SATA, cena dysku Kingston jest również bardzo zbliżona do tych dysków. Kingston w testowanej przeze mnie wersji 240 GB można zakupić już za około 300 złotych.

Testy wykonane na dysku zapełnionym w prawie 100%

Transfery, jak widać, uległy nieznacznemu spadkowi, jednak nie odczułem tego podczas normalnego użytkowania takiego jak kompresja i dekompresja plików.

Podsumowanie

Dysk Kingstona na pewno wpłynął pozytywnie na prędkość pracy mojego komputera względem Crucial MX300. Niestety, produkt nie jest pozbawiony wad. Jedną z nich jest zastosowanie technologii TLC, która jest mniej trwała niż MLC. Lepsze transfery danych (przynajmniej na papierze), mają dyski Samsunga, jednak czy przeciętny użytkownik to zauważy? Szczególnie biorąc pod uwagę wyższą cenę Samsunga (około 150-180 złotych). Decyzję pozostawiam Wam, jednak chyba najlepszą rekomendacją dla Kingstona będzie to, że ja zdecydowałem się wymienić swój dysk właśnie na testowany przeze mnie produkt.

Komentarze