Do czego można porównać wybór smartfona z absolutnie najniższej półki cenowej? Dla mnie to sytuacja przywołująca na myśl czasy studenckie, kiedy krążąc po jednym z dyskontów znanej sieci i mając dwadzieścia złotych w portfelu kombinowało się, jak przy takim budżecie się najeść, napić, a i żeby jeszcze na bilet do domu zostało. Rzadko udawało się osiągnąć wszystkie cele, czasem wychodziła tylko część planu, a czasem spalał on na panewce całkowicie. Czy zatem kupno telefonu z minimalnym budżetem ma dziś jakikolwiek sens? Postanowiłem to sprawdzić przy pomocy Neffosa C7A, do którego recenzji Was zapraszam.

Czy niespełna 400 zł to duża kwota? To zależy. No bo za taką sumę możemy pozwolić sobie chociażby na używany miejski rower, konsolę starej generacji bądź weekend w stolicy naszych wschodnich sąsiadów. Niejednokrotnie w podobnym budżecie chcemy jednak kupić coś, co faktycznie ma nam posłużyć chociażby do komunikacji, a mowa tutaj oczywiście o telefonie. A konkretnie o smartfonie, bowiem bardzo niskie koszty elektroniki w dzisiejszych czasach pozwalają w takich pieniądzach skonstruować urządzenie, które oprócz odbierania połączeń będzie w stanie również zrobić zdjęcie czy zapewnić nam dostęp do sieci. Oczywiście należy tutaj wziąć pod uwagę masę kompromisów, na które będziemy zmuszeni pójść, decydując się na zakup takiego sprzętu, ale czy w ogóle warto kierować swój wzrok w stronę smartfonów kosztujących kilkaset złotych? Tutaj odpowiedź po raz kolejny nie jest jednoznaczna, aczkolwiek postaram się Wam nieco tę decyzję ułatwić.

Na początek znajomości zawartość pudełka oraz design

Zauważyłem ostatnimi czasy pewną tendencję. Otóż producenci urządzeń, które kosztują bardzo niewiele, w pudełku oprócz samego dania głównego w postaci telefonu serwują nam także kilka dodatków, które mają nas na wstępie w jakiś sposób zachęcić i przekonać do samego urządzenia. Firma TP-Link, która jest właścicielem marki Neffos, wyszła z podobnego założenia w przypadku modelu C7A. Prócz samego telefonu w kartonowym opakowaniu znajdziemy ładowarkę, kabel micro USB, folię ochronną na ekran oraz przezroczyste etui sygnowane nazwą producenta.

Sam telefon po wzięciu go w dłonie sprawia wrażenie… właśnie urządzenia z niskiej półki cenowej. Mamy tutaj do czynienia z tworzywem sztucznym oraz plastikiem, który niestety w przypadku naciśnięć jest słyszalny i w jakiś sposób pracuje. Nie jest to zatem najwyższa jakość spasowania elementów, ale nie powinno to nikogo dziwić. Dodatkowo obudowa smartfona jest ściągana, więc taka sytuacja jest zrozumiała. Co za tym idzie, mamy swobodny dostęp do baterii, która jest wymienna. Kolejnym elementem rzucającym się w oczy są bardzo duże ramki nad oraz pod ekranem. Producent pod ekranem zdecydował się na umieszczenie loga marki, ale mimo tego jest jeszcze masa miejsca, które można było w jakiś sposób zagospodarować. Niestety tego nie zrobiono, przez co Neffos C7A w konkursie piękności byłby raczej szatniarzem niż modelką przyciągającą uwagę. W górnej części, na przodzie telefonu znaleziono jeszcze miejsce na mikrofon oraz przednią kamerę.

Przenieśmy się teraz na boczne krawędzie Neffosa. Prawa strona to idąc od góry: dwuskokowy przycisk służący do regulacji głośności. Pod nim nieco niżej umieszczono przycisk zasilania. W prawym dolnym rogu urządzenia jest także charakterystyczne wcięcie w obudowie służące nam do ściągnięcia tylnej pokrywy. Nieco dalej od niego po lewej stronie umiejscowiono złącze micro USB służące do ładowania. Górna krawędź telefonu to natomiast tylko złącze minijack 3,5 mm. Jest tutaj do bólu klasycznie i bez polotu, konstrukcja, jaką znamy z dziesiątek urządzeń w podobnym segmencie cenowym.

System, ekran oraz wydajność, czyli bolączki taniego „smartfona”

Neffos C7A wyposażony został w ekran o wielkości 5 cali i rozdzielczości 1280×720. Taki zestaw to typowa niska półka, która nie wyróżnia się niczym szczególnym. Maksymalna jasność stoi na przyzwoitym poziomie, słabe są natomiast kąty widzenia. Spojrzenie na ekran już pod lekkim kątem wiąże się z przekłamaniami w kolorystyce. Niezbyt komfortowe będzie także korzystanie z Neffosa w pełnym słońcu, ponieważ zwyczajnie niewiele widać. Jak to jest w przypadku tanich propozycji, oprócz tego, że producent musi przyoszczędzić na multimediach albo ekranie, cięcia budżetu dosięgają podzespołów odpowiadających za wydajność urządzenia. Neffos C7A działa na czterordzeniowym procesorze MTK MT6737, o którym raczej zbyt wiele dobrego nie można powiedzieć. No może poza tym, że jest dosyć energooszczędny, ale to raczej zrozumiałe w tej klasie cenowej telefonu. Niestety TP-Link Neffosa wyposażył w zaledwie 2 GB pamięci operacyjnej RAM. Za grafikę odpowiada Mali-T720 MP1 650MHz. Niestety taki zestaw nie gwarantuje płynnej pracy urządzenia. O ile zacinające się gry 3D czy bardziej wymagające aplikacje można wybaczyć, o tyle brak płynności nawet w menu już nie. Urządzenie jest bardzo toporne, wywołanie jakiejkolwiek reakcji, włączenie aplikacji lub chociażby wejście w wiadomości wiąże się zawsze z czekaniem. Pół biedy, gdyby jeszcze to oczekiwanie oznaczało na końcu włączenie pożądanej funkcji. Niestety Neffos C7A ma z tym spore problemy. Programy przestają działać, crashują się bardzo często bez jakiejkolwiek informacji o tymże zjawisku. Zastanawiałem się, w jaki sposób obiektywnie pokazać Wam nawigację po menu tego telefonu, aby uzmysłowić o czym w tym momencie piszę. I zdecydowałem się na nagranie ekranu. Zapewniam, że brak płynności nie jest spowodowany tutaj aplikacją, która nagrywa ekran, Neffos C7A po prostu tak działa.

Możecie teraz sami odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Neffos C7A jest telefonem, który sprawdzi się do mniej wymagających zadań. Często spotykam się z wyjaśnieniem, zarówno ze strony recenzentów, jak i producentów, którego do końca nie kupuję. A brzmi ono zazwyczaj tak: „Telefon sprawdzi się do mniej wymagających, podstawowych zadań”. Oczywiście rozumiem, że można polecać urządzenie, które nie będzie w stanie uruchomić wymagającej gry czy też nie pozwoli na przeglądanie internetu w kilkunastu kartach w przeglądarce. Nie zgadzam się natomiast z twierdzeniem, że smartfon, który ma problemy z płynnością już na poziomie nawigacji po menu komukolwiek, może się spodobać i będzie trafnym wyborem. Często trafiają do mnie pytania, jaki telefon mogę polecić do podstawowych zadań, z którego np. będzie korzystał senior. Osoby, które szukają telefonu dla babci czy wujka, często kierują się budżetem, wychodząc z założenia, że droższy sprzęt nie będzie takiej osobie potrzebny. I owszem, zapewne nie wykorzysta ona możliwości telefonu za tysiąc lub dwa tysiące złotych, ale będzie mogła w sposób bezproblemowy i płynny korzystać z jego podstawowych funkcji. I oczywiście mam tutaj na myśli sprzęt wyposażony w system Android. Błagam, nie róbcie takich prezentów swoim bliskim, lepiej kupić im podstawowy telefon komórkowy z własnym systemem producenta, który kosztuje sto, dwieście złotych, zamiast sprawić im masę nerwów oraz frustracji zapakowaną w coś przypominającego na pierwszy rzut oka smartfon. I w zasadzie tutaj mógłbym skończyć tę recenzję, ale tego nie zrobię. Dlaczego? Chociażby ze względu na rzetelność: chcę pokazać Wam pełny obraz tego urządzenia, nie ukazując wyłączenie jego samych negatywnych cech. Poniżej zobaczyć możecie wyniki z popularnego AnTuTu oraz 3DMarka.

Przejdźmy do samego systemu. Otrzymujemy tutaj Androida w wersji 8.1 z nakładką producenta, która jednak nie ingeruje znacznie w system. Mamy kilka aplikacji zainstalowanych przez producenta, jak chociażby aplikacja Motywy, która umożliwi nam personalizację ekranu głównego według naszego estetycznego gustu. Na start dostajemy kilka darmowych motywów, jednak możemy pobrać ich więcej. Plus należy się za to, że producent dodatkowo nie zapchał nam urządzenia zbędnymi programami.

Akumulator po japońsku, czyli jako-tako

Neffos C7A wyposażony został przez producenta w akumulator o pojemności 2330 mAh. Wydawać by się mogło na pozór, że to niewiele. Owszem, trzeba przyznać, jak na dzisiejsze standardy taka bateria może budzić niepokój. Jednak weźmy pod uwagę zastosowane w Neffosie podzespoły i sprawy przybierają nieco innego obrotu. W praktyce korzystając z telefonu w trybie mieszanym, tzn. przez większość czasu z włączonym LTE, natomiast w domu sieć Wi-Fi, kilkanaście minut rozmowy, kilkadziesiąt wiadomości – takie użytkowanie przekłada się na ok. osiem godzin użytkowania. Sytuacja nieco zmienia się, jeśli sprawdzimy czas SoT (działanie na włączonym ekranie), wówczas z ośmiu godzin robi nam się mniej więcej pięć. Wynik przeciętny, wręcz prosi się o nieco większą pojemność akumulatora.

Smartfon nie został wyposażony w funkcję szybkiego ładowania, a szkoda. Naładowanie go od praktycznie zera do pełna trwa prawie trzy godziny. Jak na dzisiejsze standardy to masa czasu.

Multimedia

Zacznijmy od kwestii, która co poniektórych może interesować nieco mniej, choć dla mnie jest w jakimś sensie wyznacznikiem i cechą, którą biorę pod uwagę podczas wyboru smartfona. Chodzi oczywiście o wbudowany głośnik. Oczywiście, nikt nie rozkręca domówki, używając w tym celu telefonu jako głównego źródła masowego rażenia gości, ale ma on być narzędziem, które pozwoli nam na chociażby obejrzenie jakiegoś klipu czy szybkie przesłuchanie nowego kawałka ulubionego wykonawcy. Głośnik wbudowany w Neffosa C7A jest niestety dosyć cichy. Kłopotliwe może być odtwarzanie multimediów w towarzystwie, kiedy chcielibyśmy, aby dźwięk usłyszały także osoby znajdujące się w naszym otoczeniu. Jest po prostu zbyt cichy, a ustawienie maksymalnego poziomu głośności wiąże się z charakterystycznym charczeniem.

Teraz kwestia najważniejsza, czyli aparat. Główny, ulokowany na plecach urządzenia, to pojedynczy moduł o rozdzielczości 8 Mpix. Wspomagany jest przez dosyć skuteczną diodę doświetlającą otoczenie. Jak wypadają zdjęcia zrobione urządzeniem kosztującym 350 zł? Cóż, jest tak, jak można się spodziewać, czyli nie wypali Wam oczu od pikselozy, ale też nikt zdjęcia wykonanego Neffosem nie wyśle na konkurs fotograficzny. Chyba że ma do siebie duży dystans.

Jak możecie zobaczyć, zdjęcia wykonane w pochmurny dzień są dosyć ciemne. Próżno także doszukiwać się wielu szczegółów, bardziej w oczy rzucają się widoczne szumy, zwłaszcza na zdjęciach makro. Aparat posiada HDR, a także autofokus, ale niestety rzadko kiedy działa on poprawnie i spełnia swoją rolę. Ma problemy ze złapaniem ostrości, co w większej liczbie przypadków prowadzi do robienia niewyraźnych fotografii. Kwestię kręcenia filmów pominę.

Podsumowania nastał czas

Zapewne wielu z Was czytając tę recenzję zastanawiała się, jaki będzie mój końcowy werdykt. Powiem Wam, że miałem niemały problem, zabierając się za pisanie końcowych słów tego testu. Trudno w jakiś jednoznaczny sposób ocenić mi Neffosa C7A. Na pewno producent tworząc to urządzenie, miał zamiar wypuścić na rynek bardzo tani smartfon, który świetnie sprawdzi się w rękach mniej zaawansowanych użytkowników. I o ile pewne cięcia kosztów produkcji da się w racjonalny sposób wytłumaczyć, o tyle upychanie podzespołów z najniższej półki, które nie gwarantują płynnego działania systemu, już stanowią dla mnie poważny problem. No bo komu można polecić sprzęt, który nie jest w stanie płynnie otwierać programów takich jak wiadomości czy kontakty? Zwłaszcza że na rynku istnieją alternatywy, które kosztują zaledwie sto złotych więcej, a oferują użytkownikowi komfort i psychiczny spokój podczas korzystania. Wystarczy spojrzeć tutaj na takie propozycje, jak chociażby: Meizu M6, Lenovo A5 czy Xiaomi Redmi 5. Telefony te przez producentów zostały wyposażone przede wszystkim w dodatkowy gigabajt pamięci operacyjnej RAM. 3 GB to obecnie absolutne minimum, jeśli chodzi o urządzenia działające pod kontrolą systemu Android. Schodzenie poniżej tej wartości jest już dosyć ryzykownym zabiegiem, który w przypadku Neffosa się nie sprawdził.

Telefon do testu udostępnił producent.

Komentarze