XLV to kolejny crossover w ofercie SsangYonga. Producent obiecuje, że ułatwi on życie swojemu właścicielowi. Dalej określa go jako samochód stylowy i praktyczny, który posłuży zarówno do pracy, jak i do zabawy. Jak jest naprawdę? Przekonajmy się!

Nie tak dawno w naszej redakcji zagościł ssangyong tivoli. Postanowiliśmy, że należałoby przyjrzeć się również innym produktom tej marki, dlatego miałem przyjemność zapoznać się z większym bratem Tivoliego – modelem XLV. Ten jest produkowany od 2016 roku. Z Tivolim łączy go ta sama (choć przedłużona) płyta podwozia oraz detale stylistyczne.

Wygląd zewnętrzny

Zacznijmy od przodu samochodu. Pierwsze skrzypce grają reflektory i halogeny przeciwmgielne. Jedne i drugie są lekko skierowane ku zewnętrznym górnym rogom sylwetki pojazdu. Dalej wzrok przyciąga duże logo SsangYonga. Mocno zabudowana atrapa przednia zasługuje na słowa krytyki: według mnie jest tam zbyt dużo plastiku. Projektanci postanowili też umieścić trzy rzędy wlotów powietrza, jednak każdy z nich ma inny kształt, a całościowo nic tu ze sobą nie współgra. Niestety to dopiero początek problemów stylistycznych.

Wydaje mi się, że zaprojektowanie boków oraz tyłu samochodu producent zlecił komuś innemu niż projektantowi przodu. Co więcej, chyba kazali mu wykonać pracę z terminem na wczoraj. Wydaje mi się też, że przy swoim projekcie nie za bardzo wiedział, jak wygląda przód auta ani czego szefowie SsangYonga tak naprawdę oczekują. Tym oto sposobem powstała kanciasta połać boczna. Masywne przetłoczenia są nie do końca przemyślane i sprawiają wrażenie, jakby znalazły się tam przez przypadek, tak zgodnie z modą, tak, żeby tylko były. Listwa chromowana pod linią szyb biegnie ku górze, a potem nagle pojawia się okno nad przestrzenią bagażową, które z kolei łączy się z czarnym dekorem nad drzwiami. Kwestia gustu to sprawa indywidualna, jednak nikt nie przekona mnie, że projekt nadwozia XLV jest chociażby przemyślany. Nie wspomnę nawet o słowie „ładny”.

Duże logo producenta i oznaczenie modelu na klapie bagażnika to dobre rozwiązanie. Wygląda to efektownie, ale reszta tyłu znowu przedstawia problemy Koreańczyków z wykonaniem ładnego nadwozia. Klosze przednich lamp ułożone pod skosem i jak już wspomniałem, wyglądają dobrze. Niestety ten sam zabieg stylistyczny z tyłu pojazdu nie wyszedł projektantom korzystnie. W dodatku zderzak z wielkim światłem przeciwmgielnym na środku również nie jest przekonujący.

Jednego możecie być pewni. Nietuzinkowy wygląd XLV przyciąga wiele spojrzeń. W tym samochodzie na pewno nie będziecie anonimowi.

Wnętrze

Z kolei wnętrze XLV to zgoła odmienna historia. Koncepcja kokpitu jest spójna z autami innych koreańskich marek. Według mnie skopiowanie deski rozdzielczej od konkurencji wyszło XLV na plus. Mam na myśli, że ich autorski projekt mógłby przypominać to, co widzimy na zewnątrz auta. Wierzcie mi, nie chcielibyście takiego wnętrza.

Po tym, z czym mamy do czynienia na zewnątrz, we wnętrzu jest nadzwyczaj przyjemnie. Zacznijmy od tego, że pozycja za kierownicą jest dość wysoka. W końcu tego właśnie oczekujemy od samochodu klasy crossover. Skoro już siedzimy, nie można pominąć foteli. SsangYong XLV ma jedne z najwygodniejszych foteli, w których miałem przyjemność podróżować. Pozycja za kierownicą jest komfortowa, trzymanie fotela wystarczające, a po przejechaniu 400 km czułem się, jakbym dopiero co wsiadł do auta. Nie wiem tylko, co podkusiło inżynierów, aby za regulację pochylenia oparcia odpowiadała dźwignia, a nie pokrętło. Ustawienie odpowiedniego pochylenia jest bardzo trudne. Dla tych, którzy wymyślają takie rozwiązania, czeka już specjalne miejsce w piekle. Na szczęście tę niedogodność rekompensuje możliwość regulowania wysokości siedziska oraz kolumny kierowniczej. Ta ostatnia ma możliwość ustawiania w dwóch płaszczyznach.

Materiały użyte do wykończenia wnętrza są dobrej jakości. Miejscami plastiki mogłyby być odrobinę milsze w dotyku, jednak spasowanie całości jest nadzwyczaj dobre. W trakcie jazdy nic nie skrzypi ani nie trzeszczy. Niestety nie obyło się bez kompromisów. Koło kierownicy jest obszyte skórą średniej jakości, tak samo drążek zmiany biegów. Z kolei na rączkę hamulca postojowego skóry już nie przewidziano. Przyciski w drzwiach kierowcy wyglądają ładnie, ale automatyczne sterowanie przypisano tylko szybie kierowcy i to w dodatku jedynie przy opuszczaniu. Naprawdę, takich rzeczy nie implementuje się w aucie tej klasy.

Takich dysonansów jest jeszcze więcej. Umieszczenie sterowania tempomatem na kole kierownicy – szóstka z plusem. Tylko proszę, niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego tempomat działa wyłącznie do prędkości 140 km/h? Rozumiem pewne ograniczenia systemowe w układach adaptacyjnych, ale w tym przypadku mamy do czynienia przecież ze zwykłym układem utrzymania prędkości. Więc o co tu chodzi?
Skoro o multifunkcji mowa, ta jest mało intuicyjna i wymaga przyzwyczajenia się do jej obsługi. Często zdarza się też, że chęć zmiany utworu za pomocą miniaturowego joysticka kończy się przypadkowym jego wciśnięciem, a to prowadzi do zmiany funkcji odtwarzania muzyki z multimediów na tryb radio. Kierunkowskazy działają w trybie komfortowego trzykrotnego mrugania. Tyle że skok manetki kierunkowskazów jest tak kiepsko dobrany, że często albo nie udało mi się włączyć komfortowego kierunkowskazu albo poszedłem za daleko i włączyłem kierunek na stałe. Wyłączenie zapłonu nie wystarczy do wyjęcia kluczyka ze stacyjki. W tym celu trzeba klucz wcisnąć do wewnątrz, przekręcić do siebie i dopiero możemy go wyciągnąć. Ktoś mi wytłumaczy po co? Z kolei umieszczenie sterowania oświetleniem zewnętrznym na manetce kierunkowskazów to dobry pomysł, jednak byłoby lepiej, jakby w nocy było ono podświetlone.

Na osłodę wspomnę o układzie mycia szyb, który otrzymał dwa przydatne gadżety. Po pierwsze, przycisk auto do spryskiwaczy przedniej szyby. Po jego krótkim naciśnięciu te same natryskują szybę, następnie uruchamiają się wycieraczki, po chwili jeszcze jeden natrysk i znowu wycieraczki. Mała rzecz, prosty pomysł, a cieszy. To mój ulubiony gadżet! Chyba nie tylko mój, bo do samochodu dołączono zapasową butlę płynu do mycia szyb. Po drugie, mamy możliwość wyboru trybu pracy tylnej wycieraczki: ciągły i przerywany.

Zegary umieszczone w tubach wyglądają efektownie i przypadły mi do gustu, natomiast wyświetlacz komputera pokładowego chyba też został zaprojektowany na kolanie. Jego obsługa jest toporna, a wyświetlanie chwilowego zużycia paliwa w postaci wykresu zamiast cyfr to jakieś nieporozumienie. Skoro już jest taka funkcja, to chcę wiedzieć, czy silnik pali w danym momencie 5,5 litra czy 8 litrów/100 km, a nie jakieś 7 kresek pomiędzy 5 a 10 litrów/100 km. Chyba nie oczekuję zbyt wiele?

System multimedialny również wzbudza we mnie ambiwalentne uczucia. Z jednej strony został wyposażony w funkcje Bluetooth do obsługi telefonu i odtwarzania muzyki, możliwość połączenia smartfonu, nawigację z mapami TomToma, złącze USB oraz AUX. Generalnie ma wszystko, co mieć powinien. Tymczasem przypadkowe wyciągnięcie karty SD z danymi nawigacyjnymi system dobitnie oznajmia uciążliwym komunikatem, a potem zawieszeniem się urządzenia. Swoją drogą radio nie odczyta muzyki z karty SD, także ta może tam spokojnie leżeć. Na szczęście dostępne jest złącze USB na pendrive, mamy też AUX. Osobiście korzystałem przeważnie z Android Auto i streamingu muzycznego. Smartfon łączy się wyjątkowo szybko i wszystko działa poprawnie. Szkoda tylko, że dość często system zawiesza się lub samoczynnie się resetuje. Jeśli chodzi natomiast o dźwięk, jest on do zaakceptowania, chociaż szału nie ma. Ekran systemu ma siedem cali, a sterowanie dotykowe działa poprawnie. Niestety nawet niewielkie nasłonecznienie sprawia, że każde kliknięcia palcem będziecie wykonywać dosłownie na ślepo.

We wnętrzu znajdziemy dużo poręcznych schowków, skrytek i przegródek na drobiazgi. Jest ich naprawdę dużo. Co istotne pomieszczą one zarówno drobne, jak i większe przedmioty. W schowku w drzwiach spokojnie umieścimy półtoralitrową butelkę wody. Ergonomia i łatwość obsługi stoją na dość dobrym poziomie. Niestety znów projektanci postanowili złapać przypadkowego człowieka na ulicy i powiedzieli mu, że w ciągu godziny ma zaprojektować panel obsługi klimatyzacji. Jaki jest tego efekt, możecie się domyśleć. Po pierwsze, regulacja temperatury i kierunku nawiewu przyciskami jest dziwnym rozwiązaniem. Czy tak trudno było umieścić obok tego dużego pokrętła dwa dodatkowe? Z kolei obsługa klimatyzacji pozostaje dla mnie do dziś zagadką. Po włączeniu trybu auto funkcja AC włącza się automatycznie. Co prawda jest specjalny przycisk do jej dezaktywowania – który nie działa. O co chodzi, nie wiem. W tym aucie klimatyzacja żyje własnym życiem. Panel sterowania wentylacją jest nie dość, że brzydki, to jeszcze nieprzyjazny w obsłudze.

Testowy egzemplarz nie został wyposażony w zbyt wielu asystentów. Tempomat, tak jak mówiłem, to prosty układ utrzymania prędkości z ograniczeniem działania do 140 km/h. System kontroli trakcji można w opcji rozbudować o dodatkowe funkcje, czyli asystenta zjazdu z góry i ruszania na wzniesieniu. W standardzie otrzymujemy asystenta hamowania awaryjnego. Do dyspozycji przekazano również czujnik zmierzchu, jednak bez asystenta świateł drogowych. XLV ma też czujnik deszczu, a nad bezpieczeństwem czuwa asystent ostrzegający o możliwości wystąpienia kolizji wyposażony w funkcję automatycznego hamowania. W opcji znajdziemy jeszcze m.in. system rozpoznawania znaków drogowych czy asystenta pasa ruchu.

Wzorem przednich foteli tylna kanapa również jest bardzo wygodna. Siedzisko lekko opada w tył, co poprawia komfort podróżowania. Do dyspozycji mamy podłokietnik, a oparcia możemy składać asymetrycznie. Przestrzeń bagażnika po ich złożeniu to 1 294 litrów, natomiast w pozycji rozłożonej otrzymujemy 720 l. Do dyspozycji mamy kilka haczyków do powieszenie toreb, schowki boczne, gumowe linki do mocowania drobnych przedmiotów, gniazdo 220 V/115 V i drugie dno. Bagażnik jest duży i ustawny. Szkoda tylko, że nikt nie pomyślał, aby na spodzie bocznych schowków zamontować ścianki działowe. Dlatego jeśli umieścimy tam drobne przedmioty, będą latały po całej przestrzeni bagażowej pod jej podłogą.

Kwestie mechaniczne

Zacznijmy od tego, że nie poszalejemy przy konfigurowaniu samochodu w kontekście mechanicznym. W sumie może to i dobrze, ponieważ czasem wybór wielkości i mocy jednostek napędowych jest zbyt duży. Naprawdę, u niektórych producentów trudno się na coś zdecydować. SsangYong stawia na prostotę. Do wyboru mamy dwa silniki, oba o pojemności 1,6 litra. Może to być wolnossąca benzyna 128 KM 160 Nm lub diesel 115 KM 300 m. Skrzynie biegów to sześciostopniowy manual lub sześciobiegowy automat. Napęd może być przekazywany na przednią lub na obie osie. Prościej już chyba się nie da.

Egzemplarz testowy napędza motor benzynowy zestrojony z manualną skrzynią biegów, która przekazuje napęd na przednią oś. Silnik ma system NVH, który według zapewnień producenta doskonale redukuje hałas, wibracje i uciążliwość. Wibracje udało się zredukować, to fakt. Jednostka pracuje naprawdę płynnie, ale jej kultura pracy bardziej przypomina mocno wysiloną jednostkę trzycylindrową. Jest naprawdę głośno i motor po prostu warczy. Jak producent może nie mówić o uciążliwości, skoro przy 140 km/h silnik pracuje z prędkością obrotową 3 700 obr./min? Uwierzcie mi, w XLV jest głośno już przy 3 000 obr./min.

Na szczęście jednostka napędowa jest dość żwawa. Oczywiście biorąc pod uwagę większe rozmiary auta i jego masę własną 1 315 kg. Pamiętajmy też, że motor nie jest wyposażony w turbosprężarkę. W takim zestawieniu przyspieszanie w mieście naprawdę nie stwarza problemów. W trasie również jest dobrze jak na silnik wolnossący. Radzi on sobie całkiem dobrze nawet na autostradzie, choć przy prędkościach autostradowych wyraźnie brakuje mu mocy na żwawe przyspieszanie. Pod moją nogą zadowolił się maksymalnie 5,7 litra/100 km w trasie. Momentami zszedłem do równych pięciu litrów. W mieście potrzebował 10,1 litra/100 km, a na autostradzie z tempomatem ustawionym na 140 km/h spalanie oscylowało w granicach 8,6 do 8,8 litra/100 km.

Skrzynia biegów pracuje prawidłowo. W moim odczuciu tylko przełożenia czwartego i piątego biegu są trochę zbyt krótkie. Drążek zmiany biegów jest zbyt wysoki i momentami wpływa to na nieprecyzyjne wybranie przełożenia. Jest on też nienaturalnie przesunięty w prawą stronę.
Zachowaniu się sprzęgła daleko do ideału. Praca pedału sprzęgła jest dziwnie krótka, a samo sprzęgło zaczyna brać dopiero przy końcu jego skoku. Pomimo przejazdu paruset kilometrów naprawdę trudno je wyczuć czy też się do niego przyzwyczaić. Szczególnie ruszenie z miejsca i operowanie na pierwszym oraz drugim biegu wymaga wyjątkowego skupienia się na pracy lewej nogi, aby nie skończyło się to szarpaniem lub nadmiernym wkręcaniem silnika na obroty.

SsangYong XLV charakteryzuje się wyjątkowo dobrymi właściwościami jezdnymi. W pierwszej chwili jak popatrzyłem na tę klocowatą sylwetkę, nie powiedziałbym, że będzie się tak dobrze zachowywał na drodze. Zawieszenie pracuje cicho oraz dobrze wybiera nierówności. Przy tym jest sztywne i porządnie trzyma auto w ostrych łukach. Układ kierowniczy pracuje w trzech trybach: comfort, normal i sport. W dwóch pierwszych siła wspomagania układu kierowniczego jest, jak dla mnie, zbyt duża. Natomiast sport idealnie nadaje się zarówno do jazdy w mieście, jak i w trasie. Siła wspomagania dobrano w nim bardzo dobrze. Co ważne, samochód prowadzi się wówczas bardzo precyzyjnie. Brawa dla inżynierów!

Zalety

  • bardzo wygodne fotele przystosowane do pokonywania długich dystansów
  • ładnie wykonane wnętrze z użyciem dobrych materiałów
  • wysoka jakość spasowania elementów wnętrza
  • ergonomiczna kabina z dużą liczbą schowków
  • niska cena
  • przedłużona gwarancja w cenie
  • dobre właściwości jezdne
  • spory, ustawny bagażnik
  • dużo miejsca w kabinie z przodu i z tyłu
  • wygodna pozycja za kierownicą

Wady

  • nieprzemyślany design nadwozia
  • jakość wyświetlacza systemu multimedialnego
  • niestabilna praca systemu multimedialnego
  • brak możliwości odczytu muzyki z karty SD
  • nieprzemyślane sterowanie oraz wskazania wyświetlacza komputera pokładowego
  • brak automatycznego sterowania otwieraniem i zamykaniem szyb
  • stosunkowo wysokie zużycie paliwa
  • niska kultura pracy jednostki napędowej
  • kiepska praca sprzęgła
  • trudny w obsłudze i nieestetyczny panel klimatyzacji

Podsumowanie

Z powyższej recenzji może wyłaniać się dość negatywny obraz SsangYonga XLV, Jjednakże należy spojrzeć na koreańskiego crossovera w większym kontekście. Marka jest dość słabo rozpoznawalna na polskim rynku. Widać, że przed konstruktorami jeszcze dużo pracy, aby dostosować ich samochody do warunków i wymagań naszego rynku. Stąd też biorąc pod uwagę nieduże doświadczenie w produkcji zaawansowanych technicznie i doprecyzowanych pojazdów oraz niską cenę zakupu, XLV nie wypada najgorzej. Na jego zakup wystarczy kwota 61 990 zł. W tej cenie otrzymujemy auto modnej klasy crossover z przestronnym, wygodnym i dobrze zaprojektowanym wnętrzem oraz bardzo dobrymi właściwościami jezdnymi. Na dodatek w samochodzie znajdziemy kilka ciekawych funkcji, jak chociażby system multimedialny przystosowany do obsługi CarPlaya i Androida Auto. Biorąc pod uwagę powyższe, jest to ciekawa propozycja, ale decydując się na jego zakup musicie liczyć się z paroma niedomaganiami, na które będziecie musieli przymknąć oko. Zatem jeżeli szukacie modnego auta do pokonywania długich dystansów w komfortowych warunkach za rozsądną cenę, zapraszam do salonów SsangYonga. Bez dodatkowej opłaty otrzymacie też gwarancję na okres pięciu lat z limitem 100 tys. km.

Komentarze