Dziś (wtorek, 5.12.2017) Apple podpisał ugodę z UE, aby zapłacić 13 miliardów euro irlandzkiemu rządowi. Jest to 5,9% ich całkowitych zapasów pieniężnych, które w sierpniu 2017 roku wynosiły 261,5 miliarda dolarów.

Mogłoby się wydawać, że jest to przełomowe wydarzenie w sporze pomiędzy UE a Apple i Irlandią, który trwa już od wczesnych lat 90-tych. Apple nie miało nic przeciwko zawartej na początku umowie, która wymagała, aby technologiczny gigant płacił stopę podatkową w wysokości 0,005%. Tak niska stawka była częścią irlandzkiego planu mającego na celu zachęcenie zagranicznych inwestorów.

Jednakże Unia Europejska uznała, że jest to zbyt korzystna oferta dla Apple. W ten sposób firma ta unika płacenia wyższych podatków w innych państwach UE, poprzez wysyłanie swoich zysków do dwóch oddziałów znajdujących się na terenie Irlandii. W 2016 roku Komisja Europejska orzekła, że porozumienie jest „niezgodne z zasadami UE dotyczącymi środków pomocy dla państw europejskich”.

Jednakowo Irlandia, jak i Apple zwlekali z decyzją o zastosowaniu się do tego orzeczenia. Dyrektor naczelny Apple, Tim Cook, nazwał to „stekiem politycznych bzdur”, po czym razem z Irlandią złożył apelację. W październiku Komisja Europejska skierowała sprawę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w nadziei na zmuszenie Apple i Irlandii do współpracy.

Pomimo dzisiejszej umowy, apelacja złożona przez firmę Apple wciąż jest w toku. Znaczy to, że płatności dla Irlandii pozostaną na rachunku zastrzeżonym (ang. escrow) do momentu, aż apelacja nie zostanie rozstrzygnięta. Apple w wypowiedzi dla Wall Street Journal stwierdził: „Mamy pracowity zespół, który jest zaangażowany w pracę nad tą sprawą. Jesteśmy pewni, że Sąd Unii Europejskiej unieważni decyzje Komisji po dokonaniu analizy wszystkich zgromadzonych dowodów”.

Źródło: Quartz | Josh Horwitz