MV Agusta Brutale 1000 jest tym na co czekali wszyscy radykalni wyznawcy marki. Do tej pory brakowało tego co w ofercie mają Japończycy (przykładowo Yamaha MT-10), Austriacy (KTM Duke 1290 R) czy koledzy z włoskiego podwórka (Ducati Streetfighter 1098 czy Aprilia Tuono V4). Zmiany personalne w zarządzie firmy przyniosły to o czym motocykliści marzyli od dawna.

Zmiany, zmiany, zmiany

Giovani Castiglioni, który dotychczas pełnił funkcję prezesa zarządu, objął honorową funkcję prezydenta całej organizacji. To co sprawiło, że MV Agusta otrzymała zastrzyk funduszy na dalsze działania było uczynienie rosyjskiego biznesmena, Timura Sardarova, dyrektorem wykonawczym. Przyciągnął on za sobą nowych inwestorów, a efekt tych zmian w postaci nowego motocykla będzie można obejrzeć na targach motocyklowych EICMA, które startują 8 listopada w Mediolanie.

MV Agusta Brutale 1000 czyli F4 po modernizacji

Sam motocykl nie jest niczym innym jak ogołoconą z owiewek MV Agustą F4. Oczywiście jest to znaczne uproszczenie, gdyż zrobienie ze ścigacza motocykla typu naked nie może skończyć się jedynie na zmianach stylistycznych. Aby taki motocykl mógł cieszyć się powodzeniem na rynku musi być nieco mniej agresywny. Rozumieć przez to należy wygładzenie linii mocy i momentu obrotowego. Samo zawieszenie również musi być mniej bezkompromisowe, a pozycja jeźdźca bardziej drogowa.

MV Agusta Brutale 1000 – osiągi

Jeśli chodzi o czyste dane, to nowa MV Agusta Brutale 1000 będzie miała moc na poziomie 212 KM, a jej prędkość maksymalna wyniesie 312 km/h. Jak na tę klasę jednośladów są to wyniki robiące wrażenie. Dla porównania dodam, że BMW S1000R posiada 165 KM mocy, a wspomniany wyżej KTM napędzany jest 180-konną jednostką.

Komentarze