Ayrtona Senny nie trzeba przedstawiać nikomu, kto chociaż trochę interesuje się motosportem. Ten brazylijski kierowca był legendą już za życia, z którym niestety pożegnał się zdecydowanie zbyt szybko. Jednak pamięć o nim jest wciąż żywa, a jego nazwisko jest dla petrolheadów niczym najcenniejsza relikwia. Musicie więc przyznać, że producent, który decyduje się nazwać jeden ze swoich samochodów nazwiskiem króla, musi być albo niespełna rozumu, albo totalnie pewny swojego dzieła. Jak jest w tym przypadku? Sprawdźmy nieco informacji, przed Wami McLaren Senna.

Fot. Mat. prasowe McLaren

Wysoko postawiona poprzeczka

Nowy model, którego robocza nazwa to P15 jest oparty na gruntownie przebudowanym modelu 720S i jest zbiorem najnowszych osiągnięć brytyjskiego producenta. Prace nad nim trwały przeszło dwa lata. Tyle czasu potrzebowali inżynierowie, aby stworzyć auto idealne do połykania zakrętów na torze, a przy tym zachować homologację drogową. Czego konkretnie dokonali w tym czasie? Po pierwsze monokok, który jest najsztywniejszym w historii marki. Po drugie zawieszenie, mamy tutaj całkowicie nowe rozwiązanie z adaptacyjnymi amortyzatorami i stabilizatorami, które kryje się pod nazwą RaceActive Chassis Control II.

Schudnij z McLarenem!

Oczywiście wszystko, co możliwe zostało wykonane z karbonu pod dyktando diety tak hardcorowej, że w jej obliczu Chodakowska wydaje się być opasłym leniem. Przedni spojler schudł z 2,2 kg do zaledwie 650 gramów, oboje drzwi ważą w sumie tyle, co jedne w zwykłym 720S. Nawet tarcze hamulcowe są zrobione z karbonu z dodatkami ceramiki. Jak przystało na króla, obuwie zostało przygotowane na specjalne zamówienie i są to nowe opony Pirelli P Zero Trofeo R. Jest jeszcze jeden iście królewski dodatek, niektórzy pewnie już zauważyli, że z drzwiami jest coś nie tak,  otóż zamontowano w nich szyby, aby kierowca mógł poczuć jeszcze większą więź z asfaltem na torze!

Fot. Mat. prasowe McLaren

I pojechał…

Pod maską, a właściwie tylną klapą znajduje się motor, który nie odstaje od całej reszty. To czterolitrowe V8 legitymujące się mocą 800 koni mechanicznych i 800 Nm. Sprint do setki poniżej 3 sekundy i prędkość maksymalna powyżej 300 km/h nie powinny więc nikogo dziwić. Wyprodukowanych będzie tylko 500 egzemplarzy, ale jeżeli chcieliście już biec do salonu McLarena, to odpuśćcie sobie. Tak, wszystkie już sprzedane. Senna nie będzie przecież na nikogo czekał, to nie byłoby w jego stylu…

Fot. Mat. prasowe McLaren
Fot. Mat. prasowe McLaren
Fot. Mat. prasowe McLaren
Fot. Mat. prasowe McLaren
Fot. Mat. prasowe McLaren
Fot. Mat. prasowe McLaren

Komentarze