Tak jak najczęściej bywa w przypadku samochodów prasowych, do testów dostaliśmy doposażoną po dziurki w nosie, najmocniejszą Mazdę 6 w nadwoziu sedan. Jakie to auto? Czy ma szanse rywalizować z dużo popularniejszymi, niemieckimi konkurentami? Zapraszamy do prezentacji.

Wygląd zewnętrzny

Mazda model 6 to samochód, który na polskim rynku jest obecny już kilkanaście lat. Aktualnie mamy trzecią generację “szóstki” zaprezentowaną po raz pierwszy ponad 6 lat temu. Od tego czasu przeszła 3 faceliftingi, które za każdym razem odmładzały ją, pozwalając na współzawodniczenie z niemieckimi produkcjami. A skoro już o konkurentach mowa – lista przeciwników nie jest wcale krótka: Alfa Romeo Giulia, Ford Mondeo, Kia Optima, Renault Talisman, Toyota Camry, Skoda Superb, BMW 5, VW Passat, Audi A4, Mercedes C-Klasa. Subiektywnie rzecz ujmując, uważam, że Mazda 6 MY2019 to najładniejszy sedan aktualnie sprzedawany w Polsce. Linia stylistyczna KODO zdecydowanie trafia w mój gust. Nie mniej – o gustach się nie dyskutuje, przejdźmy więc do szczegółów.

Dane techniczne

Testowana “szóstka” napędzana była 2.5 litrowym silnikiem benzynowym SkyActive-G o mocy 164 koni mechanicznych. Cała moc przenoszona na przednie koła, niestety powodowała niekiedy zrywanie trakcji przy dynamicznym ruszaniu spod świateł. Może to częściowo wina opon i warunków atmosferycznych, jednak zdarzało się to częściej niż w przypadku, chociażby Skody Superb. Za przeniesienie napędu odpowiadała 6-biegowa automatyczna hydrokinetyczna skrzynia biegów. Jej działanie było poprawne. Skrzynia znana, ceniona za swoją bezawaryjność i niskie koszty serwisowania.

Mazda 6 nie jest samochodem, który ma aspiracje sportowe. Mimo gigantycznego (jak na dzisiejsze czasy) wolnossącego silnika benzynowego, “szóstka” jest raczej krążownikiem niż wyścigówką. Nie zmienia to jednak faktu, że brzmi fenomenalnie. Jak na cichy, fabryczny wydech – dźwięk był zaskakująco dobry.

Wrażenia z jazdy

Tak jak wyżej pisałem, Mazda 6 to połykacz kilometrów. Pokonawszy trasę z Warszawy do Tarnobrzegu i z powrotem w ciągu jednego dnia, wysiadłem z samochodu jak młody bóg. Fotele są niezwykle wygodne, wyciszenie kabiny ponadprzeciętne, a układ kierowniczy przenosi bardzo bezpośrednio (jak na tak duże auto) informacje z drogi na koło kierownicy.

Najbardziej zaskakującym jednak elementem w nowej Maździe 6 był system świateł adaptacyjnych. Zrobiły na mnie kolosalne wrażenie. Jak dotychczas (z samochodów popularnych) najlepiej działało to w Volkswagenie Arteonie, jednak król został zdetronizowany. Flagowiec Mazdy oferuje znakomite światła LED-owe, które dostosowują matryce świetlne do aktualnych warunków drogowych. Światła te nie tylko same się przełączają pomiędzy drogowymi i mijania, ale również selektywnie wycinają snop światła. Dzięki temu zabiegowi, żaden z nadjeżdżających z naprzeciwka pojazdów nie jest oślepiany. W Volkswagenie systemem zakładał, że każdy samochód to pojazd osobowy, a Mazda rozpoznaje czy jest to osobówka, czy TIR. Prędkość działania systemu jest wybitna, działa zdecydowanie szybciej, niż człowiek mógłby sam zareagować.

Oczywiście, poza tym, w samochodzie znajdują się pozostałe sztandarowe systemy bezpieczeństwa:

Adaptacyjny tempomat

– LKAS (Lane Keeping Assist System)

– Blind spot monitoring

– Front assist

Rear assist

– Kamera cofania

Jako że w dzisiejszych czasach samochód nie służy tylko do jeżdżenia, a musi jeszcze zapewniać odpowiedni poziom komfortu – Mazda również potrafi odpowiedzieć na potrzeby swoich klientów. Na wyposażeniu znajdziemy m.in. system komfortowego otwierania i uruchamiania silnika pojazdu, jak i chociażby szyber dach. Jedyna rzecz, której mi brakowało, to oświetlenie nastrojowe. No, ale nie można mieć wszystkiego…

Podsumowanie

Podsumowując, Mazda 6 to w mojej ocenie najbardziej dopracowany samochód w segmencie klasy wyższej średniej. Nie jest przesadnie wyceniona (najdroższa wersja kosztuje 178 000 zł), oferuje więcej niż konkurencja w tej cenie, ma świetny lakier, trochę gorszą blachę, jeszcze trochę gorszy układ infotainment, jednak sumarycznie jest samochodem godnym polecenia. Każdy, kto się z tym nie zgadza, proszę: niech wskaże inne auto z wolnossącym, ekonomicznym (średnie spalanie 7.5 litra z ponad 1000 km) i równie trwałym silnikiem oferującym to, co poliftowa “szóstka”.

 

Komentarze