Echa Dieselgate nie milkną. Volkswagen boryka się obecnie z problemem dopuszczenia do ruchu tysięcy samochodów, które zalegają na przyfabrycznych placach. Aby zapewnić sobie miejsce składowania, koncern wynajął ogromne lotnisko.

Wszystko za sprawą nowej i jeszcze bardziej rygorystycznej normy spalin WLTP, która zmusza producentów do wyśrubowania parametrów silnika pod kątem emisji zanieczyszczeń. Volkswagen co prawda produkuje pojazdy spełniające tą normę, jednak dla wielu swych modeli nie uzyskał zezwolenia federalnego urzędu motoryzacji (KBA). Marka będąca pod ścianą wykorzystuje sytuację berlińskiego portu lotniczego, którego otwarcie przeciąga się i właśnie tam odstawia świeżo wyprodukowane pojazdy. Taką informację podają niemieckie media.

Lotnisko to nie wszystko

Poza lotniskiem VW zorganizowało tymczasowy parking na terenie toru testowego Ehra-Lessien obok Wolfsburga. Oprócz tego planowany jest jeszcze najem powierzchni znacznych rozmiarów mogących służyć za tymczasowe miejsce postoju. Sytuacja nie lepiej wygląda w USA. Marka wynajmuje tam kilkadziesiąt nieruchomości wielkopowierzchniowych i tam magazynuje pojazdy przeznaczone do naprawy lub kasacji. Docelowo na tych nieruchomościach ma znaleźć się blisko pół miliona pojazdów.

Aktualnie szacunkowo uziemionych może być 250 000 nowych samochodów Volkswagen. Decydując się na zakup nowego samochodu zapytaj dealera ile będziesz musiał oczekiwać na swoją konfiguracje. Czasem okres oczekiwania może wynieść nawet 20 tygodni.

 

Źródła: businessinsider.com.pl, transport-publiczny.pl