Gigant z Mountain View wczoraj zaprezentował światu swój pomysł na to, jak może wyglądać rynek gier w przyszłości. Projekt nie jest zupełnie nowy i właśnie dlatego budzi nieco moje wątpliwości.

Streamowanie gier jest trochę drażliwym i niebezpiecznym tematem wśród producentów gamingowego sprzętu oraz deweloperów z tej branży. Pamiętacie projekt OnLive? Zasada miała być prosta- instalujemy aplikację, wybieramy interesujący nas tytuł w który chcemy zagrać, a wyrenderowana treść jest nam prezentowana na ekranie, wszystko za pomocą połączenia z internetem. Usługa jednak w dwa lata od uruchomienia zbankrutowała. To nie była odosobniona rynkowo sytuacja. Teraz Google przedstawił swoją koncepcję opierającą się na podobnym pomyśle- Stadia ma zaoferować możliwość grania w gry przy pomocy jedynie przeglądarki Chrome- brzmi nieźle? No to dodajcie do tego zapewnienia producenta, że już w obecnej fazie testów udało się osiągnąć streamowanie w jakości FullHD. Do czasu premiery rozgrywka ma się odbywać w 4K przy 60 FPS.

Stadia ma działać docelowo na wszystkim, począwszy od 10- letniego laptopa, który być może leży gdzieś zakurzony w szafie, a kończąc na smartfonach i tabletach. To taki Nintendo Switch jeśli chodzi o mobilność, tyle, że tutaj żadnego fizycznego produktu od Google nie otrzymamy. Ich hasło reklamowe związane z nową usługą brzmi bowiem: The future of gaming is not a box. It’s a place. Google jednak chce iść o krok dalej. Wyobraźcie sobie, że Wasz ulubiony streamer właśnie gra powiedzmy w Battlefielda V, Wy odpalacie akurat tablet, widzicie jego poczynania, ale chcecie mieć możliwość wpływu na jego poczynania. Wystarczy jedno kliknięcie aby dołączyć się do rozgrywki i wraz z nim rozpocząć zabawę. Niestety nie wiemy jakie gry dostępne będą w ramach tego projektu. Gigant otworzył właśnie swoje studio, które ma zająć się produkcją tytułów przeznaczonych na Stadię, jednak czy to na pewno wystarczy? Wydaje się, że konieczna jest współpraca z dużymi deweloperami i producentami o jak najlepsze tytuły. W przeciwnym razie wydaje mi się, że projekt może okazać się niewypałem oferującym jedynie średnie mobilne gry dostępne praktycznie na każdy smartfon już teraz.

Jest też drugi, nieco większy problem- internet. By móc korzystać ze Stadii, trzeba będzie mieć po prostu bardzo szybkie i przede wszystkim stabilne łącze. O ile w większych miastach sprawa wydaje się dosyć uproszczona ze względu na sieć światłowodów, o tyle w mniejszych miejscowościach, czy też na wsiach nie jest już tak kolorowo.  Wiele osób korzysta z internetu mobilnego, czy też radiowego. Doskonale wiemy, że w takich przypadkach nie mamy co liczyć na dobre prędkości, nie mówiąc już o stabilności połączenia. Google zdaje się projekt opiera na wykorzystaniu sieci 5G, a tutaj ponownie jeśli chodzi o nasz kraj sytuacja nie jest kolorowa. Ktoś może powiedzieć, że przecież korzystamy z Netfliksa, czy HBO, gdzie treści również są pobierane z serwera w czasie rzeczywistym i prezentowane nam na ekranach telewizorów, czy komputerów i działa to świetnie. Owszem, tyle, że na pewno zauważyliście nieraz spadki w jakości prezentowanych treści, które uzależnione są od aktualnego połączenia z siecią. W przypadku gier sprawa jest utrudniona, ponieważ odbiorca na bieżąco musi reagować i wchodzić w interakcję, widoczne opóźnienia nie są tutaj dozwolone.

Ciekawi mnie, czy Google faktycznie dostatecznie dobrze przemyślało ten projekt i jest pewne jego sukcesu. Sieć serwerów obejmuje przeszło 200 państw, jednak usługa, która ma zostać uruchomiona w tym roku działać będzie wyłączenie w USA oraz Europie. Polska nie znajdzie się prawdopodobnie na liście państw, w których Stadia zadebiutuje w pierwszej kolejności.

Źródło: Google

Komentarze