Deski elektryczne to nie najnowszy szyk mody, stały się popularne około roku temu. Teraz jednak przyszło testować mi takie urządzenie po raz pierwszy. Na szczęście obyło się bez siniaków! Zapraszam więc na test jeździka Hama Cross Cruisier II.

Ciężki ten karton!

No ale jak w ogóle zacząć ten test? No cóż ostatnim obiektem moich testów była deska elektryczna firmy Hama, a dokładniej model Cross Cruiser o 10-calowych kółkach. Hoverboard przyszedł do mnie w dużym kartonowym pudle wraz z ładowarką i opasłą instrukcją obsługi. Na urządzeniu była informacja o tym, by naładować urządzenie do pełna przed pierwszym użyciem. Tak więc podłączyłem ją do ładowania.

Początki bywają różne…

1/2

Dwie godziny później wziąłem deskę i ruszyłem na pierwsze testy “zderzeniowe”. Początki były bardzo niestabilne, ale po kilku chwilach chwiania udało mi się złapać równowagę. Wreszcie po kilkunastu minutach zabawy zdecydowałem się wyłączyć tryb dla początkujących. Ten przeznaczony jest dla zółtodziobów i rozpędza się do około 6 km/h, kolejny pozwala natomiast rozwinąć blisko 20 km/h.

Okej skończyło się bez żadnej większej wpadki, ale delikatne potknięcia są nieuniknione… Takie właśnie potknięcia kończyły się zaskakiwaniem i zbieganiem z jeździka, co znowu powodowało jego toczenie i rysowanie osłonek na kołach. Pierwszą taką sytuację wywołało automatyczne dohamowywanie, do którego trzeba się trochę przyzwyczaić.

Warto było pocierpieć

Dobrze, ale dosyć już tych nikomu niepotrzebnych zwierzeń. Od samego początku jazda na Cross Cruiserze sprawiała mi wielką frajdę. Zresztą nie tylko mi, bo zaraz po mnie sił spróbował mój tata, a później reszta domowników. No i takim właśnie sposobem zostałem pozbawiony zabawki…

Sprzęt na podróże małe i duże?

Bardzo ważnym aspektem takich urządzeń jest ich zasięg, oczywiście im większy tym lepszy, jednak małe rozmiary nie idą w parze z pojemnymi bateriami. I chociaż to pierwsze nie do końca tyczy się potwora o 10-calowych kółkach, którego przyszło mi testować, to druga część zdania już niestety tak. Producent deklaruje zasięg rzędu 18 kilometrów…. Niestety tutaj się nieco rozczarowałem. Kiedy wyruszyłem na dalszą przejażdżkę została ona przedwcześnie przerwana, a ja odkryłem kilka bolączek tego hoverboarda. Mimo dużych rozmiarów deska, po około 5,5 km zaczęła sygnalizować niski poziom baterii, ale co z tego skoro oznaczało to zużycie 90% wszystkich zasobów. Informacja o stanie naładowania ogniw nie była nigdzie dostępna, a przy tak dużym deklarowanym zasięgu nie sądziłem że deska padnie w takim momencie. Zasięg deklarowany być może i jest do osiągnięcia. Na równej nawierzchni, bez żadnych dołków, górek i nierówności. No i oczywiście najmniejszej dopuszczalnej wadze samego kierującego. No ale takie w rzeczywistości się nie zdarzają.

Po co, po co, po co?

1/2

W takim razie, jak to urządzenie ma się do swojego przeznaczenia? Czym ono dokładnie jest? Jest to bardzo proste, założenie jest takie, że deska służy nam jako transport z domu do pracy, albo z przystanku do pracy… Czyli w skrócie, urządzenie do przemierzania miasta. Kiedy nasza droga do pracy to około 3-4 km to bezproblemowo, możemy się na Cross Cruiserze przemieszczać, a później ładować go w miejscu pracy (jakieś 2 godziny do pełna). Gorzej jeśli ta odległość jest większa, wszakże nie jest on wcale taki lekki i nie umożliwia jazdy po rozładowaniu akumulatora. No chyba, że lubimy przed pracą skoczyć na siłownię, wtedy bieg z dodatkowymi 12 kg będzie świetnym treningiem.

A kiedy rozładują się baterie…

Właśnie tu jest pies pogrzebany… Na rynku występuje wiele urządzeń elektrycznych z podobnym zastosowaniem. Zaczynając chociażby od rowerów, przez hulajnogi, deskorolki aż po tego typu hoverboardy. No i z całej stawki to właśnie te ostanie mają jeden znaczący problem – stają się bezużyteczne po rozładowaniu akumulatorów. Deska bez wspomagania przez swoją wagę również nie jest idealna do jazdy, ale jednak ją umożliwia. Rower i hulajnoga nie zostawiają żadnych złudzeń, bo bez prądu wciąż są świetne.

Słów kilka o Cross Cruisier II

Także, co o tym wszystkim myśleć? Jak dla mnie Cross Cruiser to świetna zabawka dla milusińskich, jednak ślepy zaułek w kwestii transportu miejskiego. Prezent na komunię, dzień dziecka, urodziny – pewnie! Zamiennik komunikacji miejskiej – niekoniecznie.

Komentarze

Ocena
6.4

Zalety

  • Zwrotność
  • Predkość
  • Czas ładowania
  • Wytrzymałość
  • Przyjemność z jazdy

Wady

  • Krótki zasięg
  • Waga
Funkcjonalność
6
Wygląd
7
Bateria
5
Czas ładowania
8
Cena
6

Podsumowanie

Największymi bolączkami tego urządzenia są niski zasięg oraz brak możliwości korzystania z niego po rozładowaniu. Połączenie tych dwóch cech dyskwalifikuje Cross Cruisieria w moich oczach na starcie. Prezent na komunię, dzień dziecka, urodziny - pewnie! Zamiennik komunikacji miejskiej - niekoniecznie.