Niemiecki Federalny Urząd ds. Transportu (KBA) oświadczył, iż właściciele pojazdów z określonymi modelami silników diesla wyprodukowanymi przez grupę VW stracą możliwość poruszania się tymi pojazdami po drogach publicznych. Jest to pokłosie afery dieselgate, która wstrząsnęła motoryzacyjnym światem.

Działania te dotyczą aut dopuszczonych do ruchu na terenie Niemiec, których właściciele zignorowali akcję serwisową VW i będą one realizowane po uprzednim powiadomieniu właścicieli i ponownym wyznaczeniu określonego terminu na usunięcie usterki. Akcja obejmie pojazdy z silnikami: 1.2 TDI, 1.6 TDI oraz 2.0 TDI. Jest to realne zagrożenie dla właścicieli samochodów, bowiem władze federalne w Hamburgu i Monachium wydawały już decyzje dotyczące wyrejestrowania pojazdu.

Pierwsza przyczyna

Wszystko za sprawą działań VW, które miały miejsce w sierpniu 2015 roku. Wtedy bowiem koncern ingerował w oprogramowanie silnika, a ingerencja ta wydatnie wpływała na wynik pomiaru zanieczyszczeń powietrza, czyniąc go korzystnym z punktu widzenia środowiska. Problem ten dotyczył aż 11 milionów egzemplarzy, a blisko 50 % z nich trafiło na kontynent europejski z czego 2 460 000 na terytorium Niemiec. Niemniej jednak w całej tej sytuacji są też pozytywne strony. Otóż od początku lipca usterka usunięta została w 95 % wadliwych pojazdów, a problem wyrejestrowania aut dotknie zaledwie 0,6 % z blisko 2,5 milionowej puli. Niestety w przypadku Stanów Zjednoczonych scenariusz nie był tak różowy. Koncern zobowiązany został do zrekompensowania strat poniesionych przez właścicieli pojazdów oraz do zapłaty kar sięgających 30 miliardów dolarów – to i tak skromna suma, bowiem w przypadku pozostałych państw wystarczyła korekta oprogramowania.

 

Źródło: Automotive News Europe

Komentarze