Ostatnio na naszym portalu pisałem o Mini, miniaturowym samochodzie z Wielkiej Brytanii, który miał być dla każdego. Dzisiaj jednak ugryziemy temat motoryzacji od innej strony, zupełnie innej. Bo co w końcu może być lepszego od samochodu ze sportowym zacięciem, pochodzącego z Włoch? A do tego mogła być czerwona, co oznacza, że musi być szybka.

źródło: Alfa Romeo

75-te urodziny

Alfa Romeo na 75-te urodziny sprawiła sobie dość duży prezent. Nie była to zwykła impreza z szampanami, czy limitowana wersja jakiegoś modelu, a całkowicie nowy model. Na tym etapie łatwo można skojarzyć skąd po nazwach, takich jak Giulietta czy Alfetta, wzięło się proste, numeryczne 75. Mimo że nazwa nie była powiązana z poprzednimi szybkimi sedanami Alfy, to już tylko kwestie techniczne. Układ Transaxle, czyli skrzynia biegów umieszczona z tyłu, tarcze hamulcowe umieszczone wprost przy dyferencjale, czy mocne jak na tamte czasy silniki, robiły wrażenie. Skutkowało to rozłożeniem masy w stosunku praktycznie 50/50 i robieniem sprintu do 100 km/h najsłabszej odmiany benzynowej 1.6 w czasie około 11 sekund.

źródło: Alfa Romeo

IE, Twin Spark, Turbo

Alfa Romeo 75 posiadała szeroką gamę silników. Wolnossące benzyny na gaźniku, elektronicznym wtrysku (IE) czy turbobenzyny i turbodiesle.  Od pojemności 1.6 do 3 litrów, każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Po czasie doszedł też 2 litrowy silnik Twin Spark, czyli z dwoma świecami na cylinder. 2.0 i 148 koni bez turbodoładowania, wtedy było wynikiem wręcz kosmicznym. Legendarne silniki V6, konstrukcji inżyniera Giuseppe Busso, do dzisiaj posiadające bardzo dobre opinie, również zagościły w tym modelu. Osiągi 75-ki były, można powiedzieć, bardzo zadowalające i podobne do BMW E30, które było jej praktycznie jedynym rywalem. Bo co w końcu mieliśmy jeszcze do wyboru? Mercedesa W201, którego usportowiona wersja z silnikami z głowicami Coswortha jest chyba najwolniejszym sportowym samochodem, no i Audi 80, które było porywające niczym wiązanie sznurówek czy czerstwy chleb.

źródło: Alfa Romeo

America

75-tka była jedną z nielicznych Alf Romeo oficjalnie dostępnych w Stanach Zjednoczonych, występowała tam pod nazwą Milano. Oczywiście jak każdy włoski samochód nie została tam zbyt ciepło przyjęta, w skrócie, tak jak każdy włoski samochód potrafiła od czasu do czasu zepsuć się czy wybuchnąć. Amerykanie chyba jednak nie są do tego przekonani. Mimo dość kontrowersyjnej jakości typowej dla włoskich samochodów z lat 80-tych, 75-tka miała jedną dość znaczącą zaletę. Oferowała już standardowo bogate wyposażenie, takie jak elektrycznie sterowane szyby (guziki do sterowania nimi znajdowały się w ciekawym miejscu, koło lampki na podsufitce), wspomaganie kierownicy, aluminiowe felgi czy centralny zamek. W bogatszych odmianach mogliśmy dostać klimatyzację, system ABS czy elektrycznie sterowane fotele. Pod tym względem nie można się do niczego przyczepić.

źródło: Alfa Romeo

75, koniec napędu na tylną oś

Została nazwana ostatnią prawdziwą. Na 75 Alfa Romeo zakończyła stosowanie tylnego napędu w swoich samochodach. Następczyni, czyli oparta na Fiacie Tempra, model 155 była już samochodem przednionapędowym, to samo z produkowaną praktycznie równolegle 164-ką, która oparta na platformie Tipo 4 dzieliła większość części z Fiatem Cromą, Lancią Themą i Saabem 9000. Jednak przez dość charakterystyczny wygląd, jedni mówią o klinie, inni o lodówce z czarnym pasem po środku, 75-tka ma tyle zwolenników co przeciwników. To samo ze słynnym układem Transaxle, zapewnia wspaniałe prowadzenie, nie do uzyskania w innych samochodach z tamtego okresu. Do czasu aż coś się w nim zepsuje i trzeba będzie to naprawić. Specjalistów od starszych Alf w Polsce prawie nie ma, a jeżeli już coś znajdziemy, to nie liczmy, że będzie to tania zabawa.

Kupno 75-ki

Tanio nie jest, już podczas zakupu Alfy Romeo 75, kilka tysięcy euro to obecnie minimum za egzemplarz we w miarę znośnym stanie z jedną z podstawowych benzyn. Jeżeli szukamy wersji z turbo lub większej V6, to musimy się liczyć z cenami przekraczającymi spokojnie 10 tysięcy euro. Oczywiście najlepiej szukać na zachodzie, w Polsce jest prawdopodobnie kilkanaście lub kilkadziesiąt sztuk Alfy 75. Jestem praktycznie pewny, że wszystkie należą do pasjonatów i rzadko w Polsce możemy zobaczyć jakąkolwiek Alfę Romeo 75 na sprzedaż w znośnym stanie. Jednak na zachodnich rynkach również trudno o dobry egzemplarz, nawet we Włoszech. Nie przez to, że były złe i nikt ich nie kupował, tylko przez specyficzną opinię o 75-cę we Włoszech. Na początku lat dwutysięcznych, ceny 75 drastycznie spadły, a duża moc, niska cena i napęd na tył to idealny przepis na samochód, który częściej można spotkać w rowie, czy kręcącego bączki przed dyskoteką, niż na ulicy. Coś jak ze starymi BMW obecnie w Polsce.

źródło: carinpictures.com

Ostatnia prawdziwa

Dla mnie, osoby, która kocha wręcz motoryzację włoską, 75 jest wspaniała. Pomimo mnogości wad i tragicznej jakości ma w sobie to, co powinien posiadać typowo włoski samochód. Charakterystyczny wygląd, wspaniałe podwozie i mocne silniki. Nie dziwie się, że jest nazywana ostatnią Alfą, chociaż uważam, że jest to określenie dość przesadzone, bo późniejsze modele wcale nie były znacznie gorsze, chociaż faktycznie, nie posiadały już układu Transaxle.

Komentarze