Maserati – włoska marka produkująca ekskluzywne samochody. W umyśle każdego z nas tego rodzaju definicja jest się w stanie zrodzić. Niestety znajduję się w niej pewna pułapka ekonomiczna. Mianowicie w słowie ekskluzywna zapisana jest swego rodzaju alternatywa, która przyciąga ściśle określoną wąską grupę odbiorców.

Niestety w przypadku włoskiego producenta owa pułapka zadziałała koncertowo i przyczyniła się do ogromnej zapaści marki. Wszystko za sprawą spadku zainteresowania klientów oraz zmiany oczekiwań i warunków ekonomicznych rynku chińskiego, który obecnie stanowi centrum handlu europejskimi samochodami luksusowymi. To jednak nie koniec marki, a tylko przejściowe trudności, z których koncern wyjdzie obronną ręką. Tak twierdzi następca legendarnego Sergia Marchionnego, Mike Manley. Pokłada on bowiem nadzieję w zespole Maserati i twierdzi, że jest on w stanie dokonać wszystkiego. Niestety cyfry mówią coś zupełnie innego i pokazują spadek zamówień o 41 % w porównaniu do drugiego kwartału 2017 roku. Jeśli spadek ten rozłożymy na poszczególne rynki, to sytuacja jest jeszcze gorsza. Na rynku chińskim spadek wynosi 70 %. W przypadku Ameryki Północnej sięga on 22 %, a jeśli chodzi o stary kontynent oraz Afrykę, to spadek sięga blisko 25 %. Są to zatrważające dane, które napawają ogromnym pesymizmem. Jednak jak to z reguły bywa, po każdej burzy wychodzi słońce. Tak jest i w przypadku Maserati, dla którego światełkiem w tunelu jest chiński rynek, który stał się paradoksalnie pierwszą jaskółką spadków. Wszystko za sprawą lipcowego dziesięcioprocentowego zmniejszenia ceł na pojazdy i części zamienne pochodzące z importu.

Co było, a nie jest

“Wielu producentów aut zdecydowało się na wstrzymanie przyjmowania zamówień i nierealizowanie ich do 1 lipca”- tak sprawę ruchów na rynku komentuje Wang Cun prezes CADA. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, skoro istnieje szansa na zaoszczędzenie olbrzymiej gotówki w skali całej marki. Jest to wysoce racjonalne i utylitarne działanie. Niestety w przypadku Maserati nawet tak duża oszczędność i tak pozostanie w cieniu ogromnych strat. Porównując dane z roku ubiegłego różnica w przychodach wynosi aż 150 milionów euro. Jest to porażająca strata, która przyczyniła się do kłopotów finansowych i redukcji zatrudnienia w firmie o 30 %. Dane ekonomiczne nie pozostawiają złudzeń i zmuszają FCA do zasadniczych działań. Szkoda bowiem zmarnować tak znaczący dorobek technologiczny. Niestety pigułką dla marki nie będzie zastrzyk pieniężny, a redukcja wydatków. Pierwszą dawką będzie zamknięcie turyńskiej fabryki, w której produkowane jest obecnie Levante. Jest to zasadnicze działanie, które jest niestety smutną koniecznością. Drugą dawką będzie wprowadzenie na rynek nowego SUV-a średniej wielkości, który mógłby z powodzeniem konkurować na rynku, a trzecią będzie redukcja cen, która ma obecnie kluczowe znaczenie także w segmencie premium.

W tym miejscu należy pokusić się o słowo podsumowania. W obliczu dynamicznie zmieniających się warunków ekonomicznych, nawet tak luksusowe marki, jak Maserati muszą uciekać się do ruchów finansowo uzasadnionych. Jest to smutny, ale pragmatyczny obraz motoryzacji, która bez ogromnych nakładów pieniężnych nie może się rozwijać. Oby racjonalizm i ekonomia nie pochłonęły bez reszty tego za co kochamy motoryzację i unikalne samochody.

 

Źródło: Automotive News Europe