Lata dziewięćdziesiąte dwudziestego wieku były dla Polski okresem barwnym oraz wyjątkowym. Wówczas rodził się kapitalizm, powstawały fortuny, a na ulicach większych miast pojawiały się auta zachodnie. Przykładem pojazdu barwnego i nietypowego, jak na polskie warunki jest prezentowana Mazda 323 BD w wersji GT.

Pojazd ten wyprodukowany został w roku 1984 i od nowości użytkowany był w Szwajcarii. Jego Polska historia rozpoczyna się w 1991 roku, kiedy to zostaje on sprowadzony do kraju i trafia do Lublina, gdzie pozostaje do roku 2015. Wtedy bowiem nabywa go Pan Karol, z którym miałem okazję porozmawiać. Zapraszam.

Historia posiadania oraz zakupu:

Panie Karolu nie ukrywam, że auto robi na mnie ogromne wrażenie. Głębia lakieru w połączeniu z czarnymi tablicami rejestracyjnymi idealnie oddaje klimat lat dziewięćdziesiątych. Przejdźmy jednak do konkretów. Rozmowę zaczniemy od tego w jaki sposób znalazł Pan auto?

Mazdę znalazłem około 3,5 roku temu podczas przypadkowego przeglądania portalu ogłoszeniowego. Nie miałem zamiaru niczego kupować. Niemniej jednak, kiedy zobaczyłem Mazdę zacząłem się poważnie zastanawiać nad jej zakupem i tak oto po dwóch dniach zadzwoniłem do poprzedniego właściciela. Rozmowa przebiegała bardzo sztampowo, padły wszystkie kluczowe pytania, które należy zadać podczas zakupu samochodu. Rozmowa przebiegła pomyślnie, a myśl zakupu auta zaczynała zakorzeniać się w mojej głowie. Po pewnym czasie zadzwoniłem do właściciela, że kupię od niego auto, ale sama transakcja zostanie zrealizowana po moim powrocie z dwutygodniowego urlopu. Ówczesny właściciel przystał na warunki i obiecał, że zarezerwuje pojazd dla mnie. Zachwycony obrotem zdarzeń zakończyłem rozmowę i dalej cieszyłem się urlopem. Radość ta jednak nie trwała zbyt długo albowiem zgubiłem numer telefonu. Nie tracąc jednak nadziei zerknąłem na ogłoszenie, które okazało się być nieaktualne. Nie ukrywam, że w tym momencie byłem bliski zawału i wyczekiwałem tylko końca urlopu. Moje nerwy całe szczęście były nieuzasadnione bowiem od razu po zakończeniu wolnego zadzwonił do mnie właściciel Mazdy, aby doprecyzować szczegóły transakcji. Nie ukrywam, że odetchnąłem z ulgą, a zachowanie właściciela mile mnie zaskoczyło.

Mówi się, że pierwsze wrażenie ma ogromne znaczenie i nie można go powtórzyć, a emocje z nim związane pozostają w nas na bardzo długo, a zatem jakie było Pana pierwsze wrażenie, gdy zobaczył Pan auto?

To było jak scena z filmu. Wjechaliśmy do Lublina i znaleźliśmy się przed zwyczajnym murowanym garażem jakich wiele w Polsce. Sprzedający otworzył bramę i ujrzeliśmy Mazdę, która faktycznie przykryta była kocem. Po chwili zostały one zdjęte z karoserii, a samochód ujrzał światło dzienne. Zdziwienie jakie wtedy odczuwałem było porównywalne z chwilą, w której poznałem narzeczoną. Przejdźmy jednak do konkretów. Był to wyjątkowy moment, bowiem wtedy po raz pierwszy widziałem ten model samochodu na żywo.

Oględziny:

Jak przebiegły oględziny? Czy coś Pana zaskoczyło? Czymś się Pan rozczarował, a może wydarzyło się coś pozytywnego?

Cóż. Wiedziałem, że auto ma 30 lat, a zatem skupiłem się na poszukiwaniu rdzy. Ku mojemu zdziwieniu i bacznych obserwacjach nie znalazłem nic. Szczerze mówiąc ucieszył mnie ten fakt. Niestety brak rdzy nie oznaczał braku wad. Pierwszą wadą była kolizja, którą auto musiało mieć w przeszłości. Świadczył o tym źle spasowany przód oraz popękany grill. Było to negatywne zaskoczenie bowiem sprzedający nie uprzedził mnie wcześniej o tym fakcie. Mimo to auto robiło całkiem dobre wrażenie wizualne, a zatem nadszedł czas na jazdę próbną. Sprzedający zastrzegł, iż on prowadzi auto, a zatem usiadłem na miejscu pasażera i zaczęliśmy przejażdżkę. Nie ukrywam, że byłem zaskoczony dynamiką auta, które posiada 88 koni mechanicznych. Niemniej jednak znalazły się także wady takie jak zużyty układ hamulcowy oraz krzywe felgi.

Jak rozumiem wady te nie zniechęciły Pana i postanowił Pan pojazd kupić?

Oczywiście. Po jeździe próbnej pozostało nam tylko podpisanie umowy.

Pierwsza jazda:

Jak przebiegła pierwsza jazda?

Szczerze mówiąc byłem pełen obaw w końcu to 30 letni samochód, a do przejechania było 250 kilometrów. Niemniej jednak Mazda stanęła na wysokości zadania i udało mi się dotrzeć do domu bez najmniejszego problemu.

Panie Karolu jak wyglądał dzień po zakupie? Rozczarował się Pan czymś dodatkowo? Ujawniły się jakieś dodatkowe wady?

Sprzedający w żaden sposób nie przygotował samochodu do sprzedaży, a zatem swoją historię z Mazdą rozpocząłem od dokładnego i gruntownego mycia, którego efekt utwierdził mnie w tym, że była to dobra decyzja. Żadne dodatkowe mankamenty nie pojawiły się.

Pracę nad autem:

Samochód obecnie wygląda imponująco. Czy mógłby Pan pokrótce przedstawić przebieg prac przy aucie?

Pracę nad autem zacząłem od poszukiwania felg. Zależało mi na utrzymaniu japońskiego klimatu auta pochodzącego z lat 80, a co za tym idzie wybór nie był taki oczywisty. Ponad dwa lata szukałem czegoś co wywoła pożądany przeze mnie efekt, który zapewniły mi felgi japońskiej firmy SSR Longchamps XR4. Są to trzyczęściowe felgi wyprodukowane w końcówce lat 80, które od razu po dostarczeniu poddane zostały renowacji. Następnie wraz z kolegą zajęliśmy się spasowaniem przodu auta. W tym miejscu chciałbym ogromnie podziękować Gustawowi, dzięki któremu udało się doprowadzić auto do stanu, w którym obecnie się znajduje. Zadanie to nie było takie proste z powodu dostępności części. Niemniej jednak, gdy udało nam się znaleźć oryginalny, nowy nosek oraz maskę, to moja wiara w cuda znacznie wzrosła. Grill  natomiast został naprawiony w sposób profesjonalny. Po zakończeniu prac nad frontem auta stanąłem przed nim i stwierdziłem, że czegoś mu jednak brakuje. Postanowiłem więc doposażyć auto w dokładkę. Niestety poszukiwania trwały długo i zakończyły się sromotną porażką, ponieważ nie znalazłem niczego dedykowanego do tego modelu. Postanowiłem więc samodzielnie rozwiązać problem i skoncentrowałem swoją uwagę ku dokładce montowanej w VW Golfie GTI pierwszej generacji. Oczywiście nie był to zestaw plug and play z uwagi na odmienną konstrukcję pasa dolnego obu pojazdów.Dlatego też z dwóch dokładek zrobiłem jedną, która w mojej ocenie doskonale dopełnia całości. W miedzy czasie poszukiwałem oryginalnych dodatków do auta. Udało mi się znaleźć i kupić oryginalną fabrycznie, nową lotkę austriackiej firmy Foha oraz nowe lusterka na błotniki przednie. Końcowym elementem prac było lakierowanie emblematu na kolor czerwony, naklejenie czerwonego paska dookoła karoserii oraz zamontowanie obniżających sprężyn. Według mnie kapitalną robotę robią kratki w oknach oraz układ wydechowy, który w całości został wykonany ze stali nierdzewnej.

Koszty i eksploatacja:

Ilość  pracy włożona w auto jest godna pochwały. Przejdźmy jednak do prozy życia, czyli kosztów oraz codziennej eksploatacji pojazdu.

Zacznijmy od eksploatacji. Nie ukrywam, że przysparza ona delikatnych problemów ze względu na dostępność części. Trzeba się ich po prostu odrobinę naszukać. Jeśli zaś chodzi o koszty, to lepiej o nich nie mówić, a tym bardziej nie myśleć. Dodatki do tego auto potrafią być drogie. Sam zakup felg przewyższył koszt zakupu auta. Niemniej jednak radość, którą auto daje podczas jazdy rekompensuje wszystkie związane z nim wydatki.

Wyposażenie:

Skoro już o dodatkach mowa, to niech powie Pan coś więcej o wersji auta i jego wyposażeniu.

Na pierwszy rzut oka wersja GT od zwyczajnej różni się: trójkolorową (szaro-czerwono-czarną) tapicerką, czarnymi plastikami oraz podsufitką, czerwonymi elementami boczków drzwiowych oraz zieloną grafiką zegarów. Najcenniejszym smaczkiem z epoki jest cyfrowe radio firmy Clarion, które montowano w salonie za sowitą dopłatą. Na uwagę zasługuje także elektrycznie sterowany szyberdach.

Jak Pana zdaniem wygląda trwałość wnętrza i jego ergonomia?

Wszystko w jak najlepszym porządku, jak na starego Japońca przystało. Mimo upływu czasu nic nie trzeszczy i nie skrzypi. Dostęp do wszystkich systemów na pokładzie jest prosty, a ich obsługa jest niezwykle intuicyjna.

Wrażenia z jazdy:

Panie Karolu jak jeździ 30-letnią Mazda?

Jeśli chodzi o przyspieszenie, to jak na auto z 1984 roku jest ono bardzo dobre. W mieście auto jest żwawe, a i na trasie nie jest ostatnie. Układ hamulcowy mimo upływu lat działa efektywnie. Na przedniej osi zamontowane są jedno tłoczkowe zaciski hamulcowe, a na tylnej osi znajdują się hamulce bębnowe. Rozwiązanie to przy uwzględnieniu masy własnej auta było trafnym wyborem. Układ zawieszenia składa się z 4 kolumn Macphersona, dzięki, którym Mazda prowadzi się jak auto współczesne. Warto zaznaczyć, że na poprawę prowadzenia wpłynął montaż sprężyn obniżających, dzięki którym auto jest zwarte i sztywne. Można zatem rzec, że mimo upływu lat wrażenia z jazdy są takie jakbyśmy prowadzili 2-3 letniego hot-hatcha.

Panie Karolu komu poleciłby Pan Mazdę? Jak oceniłby Pan auto w skali pięciostopniowej? Kupiłby Pan auto ponownie?

Według mnie Mazda może z powodzeniem być drugim lub trzecim autem w domu. Spowodowane jest to trudnością w zakupie niektórych części, a co za tym idzie poleciłbym to auto osobie cierpliwej, posiadającej odpowiednią ilość samozaparcia, aby mogła ona to auto nie tylko posiadać, ale także utrzymywać w nienagannym stanie. Z perspektywy czasu z czystym sercem mogę ocenić Mazdę na mocne cztery. Jeśli zaś stanąłbym ponownie przed wyborem, kupić lub nie, to bez wahania kupiłbym. To świetne auto.

Wady i zalety:

Zmierzając ku końcowi prosiłbym o wskazanie trzech wad i trzech zalet.

Najpoważniejszą wadą jest dostępność części, następną brak elektrycznych szyb, a trzecią niewłaściwe rozmieszczenie głośników w systemie audio. Zalety natomiast to: unikatowość, dźwięk silnika oraz zwinność i zwrotność pojazdu.

Krótka opinia:

Auto naprawdę przyjemne w prowadzeniu, idealne do jazdy po mieście i dobrze spisujące się w trasie. Ogromną zaletą są lusterka na błotnikach przednich dzięki, którym widać więcej ze względu na szerszy kąt widzenia. Elektryczny szyberdach oraz muzyka płynąca z radia daje poczucie klimatu lat 80.

Komentarze