Krzyżowanie, łączenie i miksowanie to wyrazy, które w istocie odnoszą się do tej samej czynności, której efektem jest powstanie nowej jakości określonego przedmiotu. Sztukę tą doskonale opanował Rover, który w latach dziewięćdziesiątych ściśle kooperował z Hondą, a efektem tego był model o oznaczeniu fabrycznym 400XW.

Pojazd ten miałem okazję używać kilka miesięcy i przejechać nim około 12 tysięcy kilometrów. W mojej ocenie stanowi on ciekawą propozycję ze względu na komfort podróżowania oraz niskie koszty utrzymania, ale zacznijmy od początku. Samo nabycie pojazdu i jego historia są interesujące. Auto to, podobnie jak i opisywaną uprzednio alfę romeo, udało mi się nabyć od pierwszego właściciela, który pojazd kupił w polskim salonie w Warszawie. Na uwagę zasługuje przebieg auta, który w chwili zakupu wynosił 33 tysiące kilometrów.
W tym miejscu chciałbym serdecznie Pana Tadeusza pozdrowić i pokrótce wspomnieć to, w jaki sposób wszedł on w posiadanie tak ciekawego samochodu. Otóż Pan Tadeusz z zawodu był biegłym księgowym i podczas jednej z rozmów, które odbywał ze swoim sąsiadem, padł wątek nabycia nowego auta. W szranki stanęły wówczas dwa pojazdy: škoda 105 oraz rover 414 SLi z roku 1995, wyposażony w silnik 1.4 z mocą 103 koni mechanicznych. Szala przeważyła na stronę rovera wyłącznie dlatego, iż wyżej wspomniany sąsiad stwierdził, że poważny człowiek winien jeździć poważnym samochodem. Jak sąsiad powiedział, tak i Pan Tadeusz zrobił. W ten sposób stał się właścicielem rzeczonego auta.  Swoją drogą, samochód ten robił niesamowite wrażenie, stojąc przed domem w podwarszawskim Józefowie w połowie lat dziewięćdziesiątych.

Po tym nieco przydługim wstępie należy przejść do rzeczy.

Komfortowe otoczenie

Samochód ten w istocie rzeczy nie jest niczym innym niż hondą concerto. Niemniej jednak rover w przeciwieństwie do hondy jest autem znacznie bardziej wygodnym, miękkim i kanapowym. Zapewnia to niezwykły jak na auto tej klasy komfort podróżowania. Zacznijmy od wnętrza. Fotele są miękkie i dobrze wykonane. Zajęcie w nich wygodnej pozycji nie stanowi większego problemu, a regulowana w jednej płaszczyźnie kierownica oraz podłokietnik ułatwiają to zadanie. Tablica rozdzielcza wykonana jest przejrzyście i bardzo czytelnie. Na uwagę zasługują spore zegary oraz jakość wykonanych przełączników – dźwięk ich przełączania jest czymś niezwykle przyjemnym, a jednocześnie typowym dla aut japońskich. Wieniec kierownicy jest odpowiedniej grubości, a trójramienna skórzana kierownica pokryta perforowaną skórą dopełnia obrazu całości. Konsola centralna nad wyraz prosta i czytelna. Na plus należy zaliczyć także drewniane wykończenie, które naprawdę było drewniane, oraz metalowe klamki drzwi. Istotnie, są to szczegóły, aczkolwiek mają one dla mnie kapitalne znaczenie. Lewarek skrzyni biegów jest krótki i funkcjonuje przyjemnie, z delikatnym oporem. Kolejnym detalem przykuwającym uwagę jest flokowany schowek na monety, będący obecnie rzeczą zupełnie nienormalną. Przejdźmy na tylną kanapę. Pozycja na niej jest nieco mniej komfortowa z uwagi na umiejscowienie jej znacznie wyżej niż foteli przednich. Niemniej jednak welurowa tapicerka oraz zintegrowane z kanapą zagłówki doskonale otaczają sylwetkę podczas kilkugodzinnych podróży.

Patenty z epoki

Najciekawszą częścią zakupu auta z epoki jest wyszukiwanie smaczków, które się w nim znajdują. W przypadku Rovera tych smaczków było kilka. Przykładowo żółty breloczek do kluczy w kształcie butelki oleju z logiem LOTOS-u czy baba jaga zaczepiona przy osłonie przeciwsłonecznej kierowcy. Rzeczy te, chociaż banalne i niemające większego znaczenia, w istocie budzą ciepłe emocje. Kolejnym interesującym elementem układanki z czasów poprzednich był cennik poszczególnych modeli marki Rover pochodzący z lat dziewięćdziesiątych. Co ciekawe, nie był on wyrażony w złotówkach, a w dolarach amerykańskich. Według mnie tego rodzaju zabieg pozwalał poczuć się potencjalnemu nabywcy w sposób bardziej ekskluzywny. Daje też szansę niejako docenić wartość świeżo nabytego zachodniego samochodu.

Mechaniczne bolączki

W przypadku tego egzemplarza najpoważniejszą usterką, jaka mogła się zdarzyć, była awaria uszczelki pod głowicą zwaną HGF. Wszystko za sprawą spoiny głowicy, konstrukcji silnika oraz samej uszczelki i użytych materiałów, której wypadkową było wspomniane wyżej HGF. W moim egzemplarzu na całe szczęście to się nie zdarzyło, jednak warto zwracać na to szczególną uwagę. Kolejną bolączką trawiącą ten model była trwałość panewek korbowodowych. Otóż w wielu egzemplarzach w skutek niewłaściwej eksploatacji dochodziło do nadmiernego zużywania się panewek. Całe szczęście, że i to nieszczęście mnie ominęło. Niestety nie ominęła mnie inna usterka, która unieruchomiła auto na bardzo długo. Była to awaria immobilizera, a w zasadzie tego, co zostało zamontowane w miejsce fabrycznej instalacji. Dlatego pamiętajcie, aby i to zweryfikować. Jeśli poszukiwać będziecie tego modelu, zwróćcie uwagę na korozję oraz na kompletność wyposażenia wnętrza i jego funkcjonowanie. Jeśli powyższe wymienione przeze mnie elementy będą w porządku, to możecie pojazd nabyć i cieszyć się z zakupu.

Wrażenia z jazdy

Uważam, że auto prowadzi się dobrze. Nie jest to co prawda pojazd sportowy o torowych walorach ani nie jest kanapą na kółkach. Jest to wygodny sedan, który pozwala na płynne i wygodne przemieszczanie się między miastami. Na uwagę zasługuję wspomaganie kierownicy, które działa doskonale, nie pozbawiając kierowcy kontroli nad autem. Warto również przyjrzeć się pracy układu zawieszenia, który pozwala na zachowanie odpowiedniego toru jazdy w długim łuku czy szybkim zakręcie. Należy wspomnieć także o braku takich systemów jak ABS oraz ESP. Niemniej jednak jeśli przyzwyczaimy się do prowadzenia auta o takich parametrach, to nic nie będzie nam straszne.

Podsumowanie

Rover 400 XW to pojazd niedoceniany i traktowany po macoszemu, a przez to niepopularny. W mojej ocenie jest to bardzo dobra alternatywa dla kogoś, kto potrzebuje auta do regularnego przemieszczania się w odległościach od 10 do 200 kilometrów. Obecnie znalezienie odpowiedniego egzemplarza może nie być zadaniem prostym ze względu na ich niską liczbę na naszych drogach. Jeśli jednak uda się Wam znaleźć pojazd w odpowiednim stanie zachowania, będziecie mieli auto na lata za ułamek ceny passata czy golfa.

 

Źródło zdjęć: https://www.rover200.org.uk/

Komentarze