Od zawsze pasjonowały mnie hybrydy tworzone przez Microsoft. Gdy wreszcie pojawiła się okazja by przetestować najnowszy model, Surface Pro 6,  niezwykle się ucieszyłem na myśl o jej testowaniu. I tak o to spędziłem z tym modelem dwa tygodnie. Dwa tygodnie, które uświadomiły mi dobitnie, że moim kolejnym komputerem z pewnością będzie Surface.

Zawartość opakowania

Urządzenie otrzymujemy w ładnym, kartonowym opakowaniu. Znajdziemy na nim najważniejsze dane – wybrany przez nas kolor tabletu oraz dokładną jego specyfikację. Wewnątrz znajdziemy tablet, zasilacz oraz instrukcję obsługi. Wiele osób, którym pokazywałem Surface’a nie dowierzało, że w podstawowym zestawie nie znajdziemy żadnych dodatkowych akcesoriów. Rysik, a nawet i klawiaturę musimy dokupić na własną rękę. A nie są to niestety tanie rzeczy.

Czarne, matowe piękno

Obudowa została wykonana z jednego bloku magnezu. Sprawia to, że tablet jest przyjemnie chłodny, gdy go trzymamy. Nie ma też mowy o żadnym skrzypieniu – Surface przypomina pod tym względem czołg. Zamówiony przeze mnie egzemplarz dotarł w czarnym, matowym kolorze. Ta generacja modelu po raz pierwszy wprowadziła do serii czarne wykończenie . Robi ono niesamowite wrażenie, aczkolwiek niesie za sobą także i wady.

Microsoft Surface Pro 6 (fot. TestHub.pl)

Pierwszą z nich są tłuste smugi, jakie zostają na obudowie po wzięciu tabletu w ręce. Mimo, że Surface nie jest szklany, to równie dobrze zbiera wszelkie zabrudzenia. Równie szybko potrafi się porysować – dla wszelkiego bezpieczeństwa polecam zakup etui bądź skórki, która jest według mnie najlepszym wyborem w tym przypadku. Ochroni Wasze urządzenie przed zarysowaniami, jednocześnie nie zwiększając jego gabarytów.

Microsoft Surface Pro 6 (fot. TestHub.pl)

Bardzo przyjemny dla oka efekt robią także ukryte w obudowie otwory wentylacyjne, które dodają urządzeniu niepowtarzalnego, unikalnego charakteru. Odchylana tylna część obudowy jest oparta na dwóch, mocnych zawiasach. Podczas testów nie zauważyłem żadnych powstających na nich luzów. Dzięki szerokiemu kątowi rozwarcia tablet można położyć na biurku niemal na płasko. Microsoft określa ten sposób korzystania jako ‘Tryb studio’ – bardzo wygodnie sprawdza się podczas zapisywania notatek przy użyciu Surface Pena.

Microsoft Surface Pro 6 (fot. TestHub.pl)

Ciężki jak na tablet, lekki jako laptop

Tablet ma wymiary 292 x 201 x 8,5 mm. Po wzięciu urządzenia w ręce, zaskoczyła mnie jego waga. Tablet nie jest lekki, bo waży 770 g. Z tego powodu nie używałem go do oglądania filmów w łóżku, czy czytania książek. Jest on po prostu na to za ciężki. Przez około 99% czasu, gdy Surface był u mnie na testach, miałem go stale połączonego z klawiaturą – praca z takim zestawem najlepiej sprawdzała się na płaskich powierzchniach: na biurku czy stoliku.

Microsoft Surface Pro 6 (fot. TestHub.pl)

I takie połączenie jest zdecydowanie najlepsze. Surface z klawiaturą waży niemal 1,1 kg, co sprawia, że jako laptop jest wyjątkowo wygodny w noszeniu i mobilny. Z kolei jako tablet jest zbyt ciężki – to jeden z powodów, dla którego warto wyposażyć się w to akcesorium. O klawiaturze Type Cover wspomnę więcej w kolejnych akapitach.

Wciąż bez USB-C

Surface Pro 6 wyposażony został w jedno, pełnowymiarowe złącze USB 3.0, gniazdo Jack 3,5 mm, złącze DisplayPort, specjalne złącze do ładowania Surface Connect, port do podłączenia klawiatury oraz czytnik kart MicroSD. Naprawdę, nie mam pojęcia dlaczego Microsoft w swoich urządzeniach wciąż unika jak ognia portu USB-C. Jeden port USB to zbyt mało, aby można było mówić o komfortowej pracy. Doceniam jednak złącze Surface Connect – jest ono magnetyczne, przez co nie zrzucimy tabletu na ziemię, gdy zahaczymy o podpięty do niego kabel.

Microsoft Surface Pro 6 (fot. TestHub.pl)

Po obu stronach ekranu umieszczone zostały głośniki stereo, które grają dość dobrze. Są głośne, tworzą dość przyjemny efekt przestrzeni. Najlepiej spiszą się jednak podczas oglądania filmów. Na froncie obecna jest kamerka 5 Mpix do wideorozmów oraz co ważniejsze – aparat Windows Hello do rozpoznawania twarzy. Działa on fantastycznie – błyskawicznie rozpoznaje twarz użytkownika i automatycznie odblokowuje ekran. Za to rozwiązanie firmie należy się ogromny plus. Z tyłu znajdziemy z kolei aparat 8 Mpix, ale wybaczcie brak przykładowych zdjęć – widok osoby wykonującej zdjęcia niemal 13-calowym tabletem wzbudziłby zapewne jedynie śmiech i politowanie.

Microsoft Surface Pro 6 (fot. TestHub.pl)

Fenomenalny ekran PixelSense

Wyświetlacz zastosowany w Surface Pro 6 to matryca o przekątnej 12,3 cala, z pokaźną rozdzielczością, wynoszącą 2736 x 1824 px. Daje to zagęszczenie pikseli na cal wynoszące 267 ppi. Ma ona proporcje 3:2, co ma ułatwić pracę z zestawem biurowym. Jest ona dotykowa, obsługuje 10 punktów dotyku. Co mogę o niej powiedzieć – jest po prostu fantastyczna. Obcowanie z tym ekranem to czysta przyjemność. Zapewnia on znakomite kąty widzenia, wysoką jasność i nasycone kolory.

Microsoft Surface Pro 6 (fot. TestHub.pl)

Jedyną wadą wydaje się być błyszcząca powłoka, która mocno odbija światło. Przyzwyczaić należy się też do grubszych niż zwykle ramek wokół wyświetlacza. Początkowo dość mocno mi przeszkadzały, jednak później nie zwracałem na nie większej uwagi. Reakcja na dotyk jest wzorowa, wszystko odbywa się płynnie i szybko.

Wydajność wystarczy do codziennej pracy

Testowany egzemplarz cechuje się dość mocną specyfikacją – na jego pokładzie obecny jest procesor Intel Core i5-8350U, który pracuje w połączeniu z grafiką Intel UHD Graphics 620. Całości dopełnia 8 GB pamięci RAM. W codziennym użytkowaniu Surface spisuje się nienagannie. Pre-instalowany system Windows 10 działa na nim bardzo płynnie. Szybko otwiera aplikacje, praca z zestawem Office czy przeglądanie internetu jest czystą przyjemnością. Jeśli natomiast myślicie, że uda się wam uruchomić na nim jakąkolwiek grę… o tym zapomnijcie. Nie udało mi się włączyć na nim nawet FIFY 19 – taki wynik tłumaczy tragiczna wydajność układu graficznego.

Microsoft Surface Pro 6 (fot. TestHub.pl)

W teście PCMark Surface Pro 6 uzyskał wynik 3418 punktów. Obecny na pokładzie Intel Core i5 uznany został za jednostkę wydajną, lecz wszystkie jego zalety giną przy naprawdę słabej wydajności zintegrowanej karty graficznej. Na pochwałę zasługuje jednak wbudowany dysk SSD produkcji Samsunga – prędkość odczytu danych wynosi 1655 MB/s, z kolei szybkość zapisu to 852 MB/s. Tablet ma chłodzenie pasywne, co oznacza, że podczas pracy nie będzie Wam przeszkadzać żaden wentylator.

Wynik uzyskany w PCMark

Klawiatura Type Cover jest dobra, ale czemu taka droga?

Od kilku generacji Microsoft prowadzi bardzo nieprzyjemną dla użytkowników politykę, która polega na sprzedawaniu klawiatury osobno. Pokazałem tablet kilku swoim znajomym. Wszyscy byli mocno zdziwieni, że klawiatura nie jest elementem całego zestawu. Ale niestety, taka jest rzeczywistość. Jest ona o tyle smutna, że klawiatura Type Cover kosztuje na stronie producenta 649 złotych, co jest ceną absolutnie absurdalną.

Microsoft Surface Pro 6 (fot. TestHub.pl)

Jest ona wykonana dobrze, w moim przypadku wykończona była zamszowym materiałem (nie jest to jednak wersja z Alcantarą). Jej klawisze mają dość przyjemny, miękki skok – są one ponadto podświetlane (w dwóch stopniach). U góry znajduje się szereg klawiszy funkcyjnych, które aktywujemy klawiszem Fn.

Microsoft Surface Pro 6 (fot. TestHub.pl)
Microsoft Surface Pro 6 (fot. TestHub.pl)
Microsoft Surface Pro 6 (fot. TestHub.pl)
Microsoft Surface Pro 6 (fot. TestHub.pl)

Klawiaturę można ustawić pod dwoma kątami – całkowicie na płasko, albo lekko nachyloną poprzez złożenie i przyczepienie jej magnesami do dolnej części ekranu. Powstaje jednak wówczas efekt dudnienia, przez co w zdecydowanej większości przypadków pisałem w ustawieniu na płasko. Ogólne wrażenia z jej użytkowania są dobre – pisze się na niej przyjemnie, jednak jej cena jest, według mnie, mocno przesadzona.

Microsoft Surface Pro 6 (fot. TestHub.pl)

Gładzik znajdujący się pod klawiaturą jest wykonany ze szkła i zasługuje na ogromną pochwałę. Może nie jest duży, lecz jest bardzo precyzyjny i znakomicie współpracuje z komputerem. Dwa znajdujące się w nim przyciski są względnie ciche i poprawnie reagują na polecenia. Gładzik oferuje także obsługę gestami, które ułatwiają interakcję z urządzeniem.

Microsoft Surface Pro 6 (fot. TestHub.pl)

Rysik Surface Pen jest niezastąpiony na studiach

Początkowo podchodziłem do tego akcesorium z dużym dystansem. Nie ukrywam, że największe obawy budziła we mnie jego cena – 399 złotych za rysik to cena absolutnie kosmiczna. Czy zatem jego wysoka cena usprawiedliwia jego zakup? Otóż i tak, i nie. Po pierwsze, musicie ustalić, czy taki rysik na pewno się Wam przyda, czy będziecie z niego często korzystać. Jeżeli odpowiedź jest negatywna, wydajcie te 400 zł na coś przyjemnego. Jeżeli jednak jesteście na studiach, które wymagają rysowania sporej ilości schematów czy równań – uwierzcie mi, ale Surface Pen będzie wówczas dla Was wybawieniem.

Microsoft Surface Pro 6 (fot. TestHub.pl)

Na początku kilka suchych faktów. Łączy się z Surfacem za pomocą Bluetooth 4.0. Zasila go bateria AAAA, która powinna wystarczyć na około 18 miesięcy pracy. Rysik obsługuje 4096 punktów nacisku, przyczepia się do obudowy przy użyciu dwóch zamontowanych w nim magnesów. W dolnej jego części znajduje się przycisk, który symuluje prawy klik myszy. Jednak ani razu go nie użyłem, gdyż nie mogłem znaleźć dla niego praktycznego zastosowania. Drugi przycisk znajduje się z kolei u samej góry rysika i obsługuje kilka funkcji. Pojedyncze kliknięcie wysuwa na ekranie tabletu zasobnik z aplikacjami służącymi do notowania. Podwójne kliknięcie robi z kolei zrzut ekranu, na którym możecie od razu nanosić notatki.

Microsoft Surface Pro 6 (fot. TestHub.pl)

Rysik bardzo przydawał mi się na zajęciach, szczególnie na tych, kiedy musieliśmy dużo rysować lub notować. Podczas, gdy inni wokół poświęcali na modele całe kartki, niejednokrotnie nanosząc poprawki, zakreślając treść, ja po prostu wymazywałem niepoprawnie narysowane elementy górną częścią rysika, gdyż Surface Pen wyposażony jest w taką funkcję. Przypomina to korzystanie z tradycyjnego ołówka z gumką na końcu. Osoby profesjonalne oraz artyści (do jakich ja się niestety nie zaliczam) będą w stanie wykorzystać potencjał rysika do granic jego możliwości.

Bateria wystarczy na cały dzień pracy

Akumulator zastosowany w Surface Pro 6 pozwalał mi na cały dzień zajęć na uczelni i pod wieczór zostawał jeszcze lekki zapas energii. Urządzenie spokojnie pozwoli na około 10 godzin pracy, w zależności od ustawionej jasności ekranu oraz używanych aplikacji. Dostarczony w zestawie zasilacz pozwala na naładowanie urządzenia w niecałe dwie godziny. 30 minut ładowania pozwala uzupełnić ogniwo od 0 do 25%. Po godzinie ładowania mamy już 50%.

Urządzenie do testów dostarczył sklep x-kom.pl

Komentarze

Ocena
9.3

Zalety

  • ekran
  • jakość wykonania
  • płynność działania
  • ogrom możliwości
  • znakomite akcesoria dodatkowe
  • kultura pracy
  • aparat Windows Hello
  • gniazdo kart MicroSD

Wady

  • brak klawiatury w zestawie
  • cena
  • dodatkowe akcesoria są drogie
  • brak USB-C
  • szerokie ramki wokół wyświetlacza
  • słaba wydajność układu graficznego

Podsumowanie

Przed wzięciem Surface'a na testy, miałem wobec niego ogromne oczekiwania. Chciałem się przekonać, czy sprzęt o którym zawsze marzyłem nie zawiedzie moich oczekiwań. I nie zawiódł, a wręcz przeciwnie - jeszcze bardziej zachęcił mnie, abym zainteresował się sprzętem tego typu. Oczywiście, tak jak nie ma róży bez kolców, tak samo Surface Pro 6 nie jest pozbawiony wad. Jednak wszystkie one gdzieś giną, gdy uświadomimy sobie ogromny potencjał, który drzemie w tym urządzeniu. Z pełnym przekonaniem mogę go polecić każdemu, kto chce realnie zwiększyć swą produktywność w pracy czy w nauce - ten sprzęt z pewnością to Wam zapewni.