Żyjemy w czasach, w których elektronika jest wszechobecna, gdzie tylko spojrzymy to dostrzeżemy jakiś gadżet. Wiele sprzętów, które kiedyś wykorzystywaliśmy codziennie, odeszło już dawno w zapomnienie. Na rękach coraz więcej osób, zwłaszcza młodych, można zobaczyć smartwatche, które skutecznie wypierają również klasyczne zegarki. Działają one jak małe komputerki i monitorują naszą aktywność przez cały dzień. Ale czy smartwatch musi wyglądać tylko i wyłącznie jak nowoczesny gadżet? Mykronoz wyszedł naprzeciw panującym trendom i stworzył elegancką hybrydę smartwatcha z zegarkiem. ZeTime Elite to nowoczesne urządzenie w klasycznym wydaniu z fizycznymi wskazówkami. Aby zrealizować projekt, szwajcarska firma przeprowadziła zbiórkę na Kickstarterze, którą możecie zobaczyć tutaj. Kwota, która była potrzebna na rozpoczęcie masowej produkcji to 50,000 dolarów. Do końca zbiórki udało się natomiast zebrać sumę przekraczającą bagatela ponad 5,300,000 dolarów przy wsparciu 26,828 osób.

Funkcjonalność

ZeTime jest innowacyjnym smartwatchem na dotychczasowym rynku. Wiele osób pokusiło się nawet o stwierdzenie, że mamy do czynienia z hybrydą zegarka i smartwatcha. Jego szwajcarski design, elegancja i minimalizm sprawiają, że przekonało się do nich już wielu zainteresowanych. Osobiście uważam, że to, co urzekło mnie w nim najbardziej to możliwość korzystania ze wszystkich smartfunkcji w nim zawartych, nie rezygnując z tradycyjnych wskazówek. Grzechem byłoby nie wspomnieć o znakomitym czasie pracy. Jedno ładowanie wystarczyło mi na 4 dni pracy w trybie smartwatcha, zaś dla tych, którzy rzadziej z niego korzystają i bazują głownie na trybie analogowym – będą mogli się nim nacieszyć kilkadziesiąt dni na jednym ładowaniu. Myślę, że to robi wrażenie! Mykronoz dodał swoją wisienkę na torcie na samym wierzchu zegarka i jest nią oczywiście szafirowe szkiełko. Myślałem, że owe szkło może zmniejszać czułość panelu, czy powodować załamania światła, ale nic z tych rzeczy. ZeTime wyróżnia też autorski system operacyjny – niestety nie jest on kompatybilny z Android Wear, oznacza to, że nie mamy możliwości instalacji oprogramowania ze sklepu Google’a. Podobnie wygląda ekosystem stworzony przez MyKronoz: więc aby zaktualizować oprogramowanie, pozostaje nam zmiana firmware’u z przypisanym do niego zestawem aplikacji. Nie wiemy też jaka jest pojemność pamięci, ani SOC wykorzystanego przez szwajcarskiego producenta. Kolejną rzeczą, która zaskakuje w bardzo pozytywny sposób, to wodoodporność. Przyznam, że na początku ciężko było mi sobie wyobrazić kąpanie się, czy pływanie z zegarkiem ze stali nierdzewnej, a wodoodporność na poziomie 5ATM mnie do tego przekonała. Po teście pod prysznicem, jak i w trakcie wiosennego deszczu Zetime pozostał niewzruszony.

Wygląd i wygoda

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po wyjęciu zegarka, to opakowanie. Możemy mówić wiele na temat wyglądu, ale nie oszukujmy się – jest on ważny nawet w tak banalnej kwestii, jak design pudełka. Jak do smartwatcha nie miałbym się do czego doczepić (no może poza ciężkością, ale to za chwilę), tak pudełko, w którym dostajemy to cudo, pozostawia wiele do życzenia. Okrągła, przezroczysta tuba, w której w skład wchodzi ładowarka indukcyjna wraz z instrukcją obsługi. Jak dla mnie – trochę biednie, jak na smartwatch za taką kwotę. Jako że nie samym opakowaniem człowiek żyje, chciałbym wspomnieć o owej ciężkości. Zegarek, jak już wiemy, wykonany jest ze stali nierdzewnej, co oznacza, że nie jest on lekki jak piórko. To potężny zegarek, który prezentuje się bardzo elegancko i stylowo, ale trzeba mieć świadomość, że na ręce go po prostu „czuć”. Osobiście preferuję, gdy zegarki na ręce są odczuwalne, w dodatku kiedy czuję tę chłodną stal – cudowne uczucie. Uważam też, że dużym atutem jest to, że ZeTime znajdziemy w dwóch rozmiarach. Petite 39mm i Regular 44mm. Oczywiście mój testowy zegarek, to nie jedyny kolor do wyboru. Producent stworzył też wymienne paski, dzięki którym możemy zmienić diametralnie wygląd naszej hybrydy, która z pewnością przez długi czas nam się nie znudzi.

Specyfikacja techniczna

  • Materiał: stal nierdzewna, szkło szafirowe;
  • Koperta: metalowa;
  • Bluetooth: 4.2;
  • Wymiary: 44 x 12.8 mm;
  • Pasek: 22 mm;
  • Waga: 90g;
  • Pojemność baterii: Li-iOn 200 mAh;
  • Czas pracy na baterii: do 30 dni (tryb analogowy) / do 3 dni (tryb smartwatcha);
  • Wyświetlacz: Kolorowy TFT, dotykowy 240*240 px;
  • Sensory: trójosiowy akcelerometr, optyczny pulsometr;
  • Temperatura pracy: od -20°C do +40°C;
  • Wodoodporność: 5 ATM, do 30 metrów;
  • Gwarancja: 1 rok;
  • Dodatkowe akcesoria: magnetyczna ładowarka, kabel USB;
  • Kompatybilność z systemami: Android 5.0 lub nowszy, iOS 8 lub nowszy.

Podsumowanie

Nad zakupem tego zegarka trzeba się bardzo dokładnie zastanowić. Jest to jeden z droższych smartwatchy na rynku. Natomiast nie jest też kompatybilny ze wszystkimi aplikacjami i systemami. Kwota za którą możemy kupić ten zegarek zahacza już o Samsunga Gear S3. Jeśli jednak czujemy przywiązanie do firmy MyKronoz to mogę go jak najbardziej polecić. Dodatkowo polecam go tym, którzy lubią mieć rzeczy nietuzinkowe. W końcu smartwatch ze wskazówkami zwraca na siebie uwagę. Połączenie klasyki z elektroniką – coś pięknego. A gdy wygląd zegarka nam się znudzi w parę sekund możemy wymienić pasek, których to producent w swojej kolekcji ma całkiem sporo. Gdy projekt zegarka był na kickstarterze mogliśmy go dostać już za kwotę około 400 zł. Teraz natomiast cena tego modelu wynosi około 1000 zł.

Jeśli jesteście zainteresowani innymi zegarkami od firmy MyKronoz, zapraszamy do recenzji tych modeli: ZeCircle 2 oraz ZeFit 4 HR