Renault Koleos to samochód, który jest jednym z bardziej niedocenionych na rynku polskim. SUV średniego rozmiaru, dołączany napęd na 4 koła, wysokoprężna dwulitrowa jednostka i przekładnia automatyczna. Do tego miękkie zawieszenie, dobre materiały wnętrza i układ infotainment z poprzedniej epoki. Prawie wszystko wskazuje na idealnego kandydata do samochodu dla fana miejskich SUV-ów, mieszkającego na przedmieściach.

Renault KOLEOS

Koleos podobnie jak Talizman jest flagowcem w gamie modelowej Renault. Tyle że Koleos jest SUV-em, czyli samochodem, który ma zdecydowanie ciężej w tym iście przepełnionym segmencie. SUV ten pomimo dość długiego życia bez gruntownego liftingu, dalej jest samochodem wyróżniającym się na ulicy. Nie jest mdły jak jego niemieckie odpowiedniki, przykuwa uwagę. Poza wyglądem zewnętrznym, którego ocena zależy od gustu, warto zwrócić uwagę na właściwości jezdne, a te są ponad przeciętne.

Zgodnie ze specyfiką francuskich pojazdów, zawieszenie w Koleosie zestrojone jest miękko. Ten samochód płynie po drodze i przeskakuje przez nierówności. Oczywiście, nie jest to poziom komfortu, jak w samochodzie z adaptacyjnym pneumatycznym zawieszeniem, ale w tych pieniądzach wątpię, żebym jeździł wygodniejszym SUV-em.

Renault KOLEOS

Wysokoprężna jednostka napędzająca tegoż „kolosa” to 2 litrowy silnik dCi generujący 190 koni. Za przekazanie napędu odpowiada niestety skrzynia CVT, która jest jedynym minusem w tej konstrukcji. Moment obrotowy przekazywany jest na obie osi, jednakże powyżej 20 km/h, jedynie przednie koła są napędzane. X-Tronic to skrzynia, którą posiadacze Nissanów mogą dobrze znać, zaś w Renault jest swoistą nowością. Skrzynia nie działa źle, chciałbym to podkreślić od samego początku. Nie szarpie, nie czuć jak zmieniane są przełożenia-przepraszam, musiałem…

Połączenie Diesla i skrzyni planetarnej przy gwałtownym przyśpieszaniu niestety zmniejsza komfort akustyczny w pojeździe. Przekładnia wyje, wyciska z silnika wszystko, co możliwe. Jeżeli komuś jednak nie będzie przeszkadzać sporadyczne wycie, to zdecydowanie do niczego więcej nie mogę się przyczepić.

Średnie spalanie w testowanym egzemplarzu wyniosło 7,9 litra na 100 kilometrów. Dystans, na którym pomiar był dokonywany, wynosił ponad 1000 kilometrów. Większość przejechana została na drodze ekspresowej, gdzie spalanie oscylowało w granicach 7 litrów. W mieście Koleos zużywał około 8 litrów, więc bardzo przyzwoicie, jak na samochód ważący 1730 kilogramów. Pierwsza setka na liczniku pojawiła się po 10 sekundach, co jest niestety wynikiem przeciętnym. Dla porównania Skoda Kodiaq z 2.0 TDI o mocy 190 koni potrzebuje ponad 2 sekundy mniej na rozpędzenie się do setki.

Tego samochodu nie kupuje się jednak tylko dla osiągów. Koleos jest bardzo praktycznym pojazdem. Ustawny bagażnik o pojemności 500 litrów, duży 60 litrowy zbiornik paliwa, fenomenalne siedzenia/tylna kanapa, wygodny, lecz przestarzały układ infotainment, dobre spasowanie elementów deski rozdzielczej, czy wysokiej jakości materiały poniżej linii kolan.

W mojej ocenie typowy odbiorca niemieckiej motoryzacji nie zdecydowałby się na zakup tego samochodu. Jednakże miłośnik francuzów znajdzie w nim wszystko to, do czego francuska motoryzacja go przyzwyczaiła. Samochód jest naprawdę dobrze wykonany, porządnie jeżdżący i odpowiedni, dla statecznej rodziny 2+2. Dla gazeciarza na ten moment niestety nie. Może kolejna generacja będzie bardziej napchana technologicznymi nowinkami, a przesłanki ku temu możemy zobaczyć w nowej generacji Renault Clio.

Komentarze